Rozmowy z Agentem #3 | Marcin Saja

 

Gdzie posłuchasz podcastu?

ZOBACZ TEŻ:

NA SKRÓTY:

  1. Jak to się zaczęło z nieruchomościami?
  2. Które Twoje cechy, kompetencje, umiejętności wyciągnięte z poprzednich prac spowodowały, że się odnalazłeś w tej branży?
  3. Czy są metody na sprzedawanie na rynkach, których nie znasz tak dobrze, jak ten swój lokalny powiedźmy lubelski?
  4. Jak wygląda zakres działań, które Ty realizujesz?
  5. Czy wirtualne spacery faktycznie sprzedają? Czy one ułatwiają pracę??
  6. Mit o Pośrednikach
  7. Od niedawna jesteś w Zarządzie Stowarzyszenia Lubelskiego Pośredników i też chciałem Cię zapytać co zdecydowało o tym, że kandydowałeś??
  8. Od niedawna jesteś szczęśliwym tatą, powiedź jak się świat zmienił?
  9. Pytanie do mnie?

Transkrypcja tej rozmowy:

Marcin: Najlepiej mieć zespół, który będzie taką jakby rodziną, która się wspiera.

Czyli głównie takim, który klient widzi, że chcemy coś dla niego zrobić, a nie tylko przyjść podpisać umowę i wyjść, tak? Bo takie są stereotypy, że Pośredni, przychodzi, podpisuje umowę i wychodzi, tak?

Mieszkanie przeszło na 2 braci, czyli na jej męża i szwagra, potem ten jej mąż zmarł, prawda.

🧔🏻 Marek: Cześć, witajcie w kolejnym odcinku rozmów z Pośrednikami w obrocie nieruchomościami.

Dziś moim gościem jest Marcin Saja.

🧔🏻 MK: Cześć Marcin,

MS: Cześć Marek

🧔🏻 MK: Marcin jest właścicielem lubelskiego biura nieruchomości pod nazwą Lublin House. I od niedawna też jest członkiem Zarządu Regionalnego Stowarzyszenia Pośredników w Obrocie Nieruchomościami.

Marcin, jak to u Ciebie było z nieruchomościami? Dlaczego ta branża, jak to się zaczęło?

MS: Zaczęło to się w taki sposób dość niespodziewany. Pracowałem wiele lat w bankowości. W sprzedaży, potem w dziale windykacji. No ale były takie czasy, że te cięcia były w bankach, bo się banki łączyły, były zwolnienia w bankach. Coraz mniej pracy było. Coraz mniej możliwości jakiejś pracy. No i w końcu zobaczyłem ogłoszenie tak, że szukają pośredników nieruchomości No i wysłałem tak swoje CV, tak mówię ot… po prostu wysłałem jak do wielu innych firm. No i zadzwonili, zaprosili mnie na rozmowę i okazało się tam po 15 min rozmowy, że już chcą mnie przyjąć do pracy. I tak się zaczęła moja praca, jeśli chodzi o pośrednika nieruchomości. Pracowałem kilka lat w jednym biurze. Byłem pracownikiem takim podstawowym, czyli doradcą – Agentem nieruchomości, potem awansowałem na kierownika całego oddziału tutaj w woj. lubelskim, a z czasem padła propozycja od mojego kolegi, który chciał założyć swoje biuro nieruchomości wspólnie. To biuro nie wytrzymało za długo, niestety, tak współpraca nam się rozwiązała, ponieważ kolega wyjechał za granicę, więc zostałem z tym wszystkim sam i stwierdziłem, że skoro jestem sam to założę swoje biuro, tak nieruchomości, tylko już nie chciałem spółki cywilnej, bo to wiadomo są różne kwestie prawne i odpowiedzialność finansowa też swoim majątkiem, więc założyłem z kolegą, po prostu firmę o nazwie Lublin House sp. z o.o. Czyli z wpisem do KRSu. i tak już z kolegą ponad 5 lat to biuro prowadzimy, tak we dwóch wspólnie. Ja jestem Prezesem tej spółki, kolega Jarek jest vice Prezesem. Mamy kilka osób w zespole. Myślimy, żeby była taka firma bardziej rodzinna, lubelska, a nie jakaś sieciówka, tak? Pracowałem w bankach sieciowych, ogólnopolskich, międzynarodowych i ta korporacja no jest fajna, ale do czasu, tak. Więc ja ogólnie jestem tego zdania, że najlepiej jest mieć zespół, który będzie taką jakby rodziną, która się wspiera. I na tym bazuję, nie chcę mieć korporacji, nie chciałbym otwierać kolejnych oddziałów w innych miastach, chociaż bym mógł. Wolę mieć taką firmę regionalną, lubelską. A że na naszym rynku jest dużo pracy, także ofert, dużo możliwości, więc bazują takie firmy stricte rodzinne.

🧔🏻 MK: Powiedziałeś, że 15 minutowa rozmowa zdecydowała o tym, że stałeś się Agentem nieruchomości, czyli dostałeś tą pracę.

Jak myślisz, które Twoje cechy, kompetencje, umiejętności wyciągnięte z poprzednich prac spowodowały, że się odnalazłeś w tej branży. Też dostałeś szansę jakby pracy przez osobę, która Cię rekrutowała?

MS: Wiesz, co chyba chodziło głównie o moje doświadczenie pracy z klientem, tak. Po części przez telefon, bo taka była praca w banku, akurat usługi finansowe w Żaglu pracowałem, tak był taki kontakt telefoniczny, potem była praca w kredyt banku, potem była praca w banku BPH, czyli obsługa z klientem twarzą w twarz.

🧔🏻 MK: Powiedź czym dokładnie się zajmowałeś?

MS: No to najpierw sprzedaż najpierw telefoniczna tak, produktów bankowych, czyli kart y kredytowe, kredyty – gotówki, a potem była windykacja, tak. Nadszedł krach, także dużo się sprzedawało kredyty na oświadczenie, wystarczył sam dowód, nie trzeba było żadnych zaświadczeń, więc tego dużo nasprzedawaliśmy, a potem jak nas przejął kredyt bank, to musieliśmy windykować, więc windykowaliśmy, tak. Kredy bank został sprzedany, potem de facto były zwolnienia, bo była opcja pracy gdzieś w Katowicach, innych miastach. Ja jestem z Lublinem związany, kocham to miasto i nie chciałem wyjeżdżać.  Więc stwierdziłem, że skoro nie ma pracy w Lublinie w bankowości, więc poszukam sobie innej. Tak trafiłem prawda na nieruchomości. Jeśli chodzi o kompetencje, to praca z człowiekiem, byłem też w tych bankach osobą, która miała swój zespół, tak, nawet 15 osobowy i też tam kwestia, że potrafił człowiek zarządzać, bo de facto, bo te wyniki miałem dobre i mój zespół. Czasami najlepsze jeśli chodzi o sprzedaż produktów. Tak samo było potem w windykacji, wiec de facto praca z ludźmi, praca z klientami, telefoniczna obsługa klientów. W naszej branży to podstawowa rzecz, którą musimy zrobić, to praca z telefonem, czyli dzwonienie do klienta. Taki pierwszy kontakt to jest telefoniczny, wiec to uważam było takim głównym kluczem, że dostałem tą pracę w ciągu tych 15 minut i chyba tyle w kwestii kompetencji. Ja jestem oczywiści osobą otwartą, śmiałą, niczego się nie boję, więc może też tak de facto tak się spodobało osobie która mnie tam do tej pracy przyjmowała. Myślę, że to takie kompetencje.

MK: ok, a powiedź mi, bo mówiliśmy o tych kompetencjach, ale teraz masz zespół, jest Was pięcioro w zespole, 2 osoby zarządzające i 3 agentów, jak rozumiem, tak?

A powiedź mi, czy Wasze biuro jest wyspecjalizowane, ma wąską specjalizację, bo miałem odcinki w których właśnie miałem gości którzy mają wąską specjalizację. Jak to jest u Ciebie, czy nie ma znaczenia jaki rodzaj nieruchomości, klient przyjdzie z jakim rodzajem nieruchomości, czy masz też może jakieś priorytety?

MS: Wiesz, co uważam, że w naszym mieście jest tyle ofert, do sprzedaży, do zakupu, że nie zamykamy się na żadną ofertę. Czy to są oferty mieszkań na wynajem, czy na sprzedaż, czy domy, czy działki. Uważam, że wszystko można sprzedać i każdy klient, który chce do nas przyjść, z nami mieć współpracę, to my go z kwitkiem nie odsyłamy. Także nie zamykam się na żadną ofertę. Nawet, żeby to była działka w Krasnymstawie to też pojadę i ofertę oczywiście przygotuję jeśli klient mnie o to prosi i tą ofertę sprzedam, czy w Poniatowej, czy Lubartowie, czy w Niemcach. Nie ma tego, że tylko Lublin, tylko mieszkania.

🧔🏻 MK: Czyli ten zakres lokalizacyjny też jest, jak szeroki? No właśnie województwo, czy …

MS: Maksymalnie województwo lubelskie, takie maksymalne to jest Krasnystaw w kwestii najdalej Poniatowa, Lubartów, Niemce, Nałęczów jeszcze też wchodzi w grę., tak. Dalej nie jeździmy, tak. Cały Lublin też.

🧔🏻 MK: Jeden z moich gości też mówił o tym, że trzeba bardzo dokładnie znać rynek lokalny, żeby dobrze się na nim odnajdywać. Właśnie, jak to jest, czy faktycznie te wszystkie rynki są Ci, albo czy faktycznie z Twojego punktu widzenia musisz znać te rynki, żeby tam sprzedawać, czy właśnie nie koniecznie.

Czy są metody na sprzedawanie na rynkach, których nie znasz tak dobrze, jak ten swój lokalny powiedźmy lubelski?

MS: Staram się poznawać każdy rynek na który wchodzimy, ewentualnie też jak dobieramy sobie jakichś tam pracowników to patrzymy gdzie oni mieszkają, w jakiej lokalizacji.

U nas była taka osoba, która mieszkała w Krasnymstawie, ten rynek znała w 100% i ona nam też pomagała swoim doświadczeniem z mieszkaniami, mówiła nam jakie są lokalizacje, które są fajne, które są mniej fajne. Gdzie są mieszkania do kupienia, które oferty pozyskiwać pod klientów. Na których jest potencjał, jeśli chodzi o szybką sprzedaż. Więc staramy się nie zamykać, uczyć się tego rynku. To nie są to jakieś miasta wielkie. Z całym szacunkiem dla tych miejscowości, więc ten rynek taki nie jest jakiś duży, mieszkań ofert nie jest dużo. Na każdej ofercie jesteśmy w stanie klientom pomóc, no i zarobić na tym.

🧔🏻 MK: To mówić o tych klientach i o obsłudze powiedźmy też gdzie dla Ciebie,

Jak wygląda zakres działań, które Ty realizujesz, bo też wiem, że oferta biur nieruchomości, agentów jest zróżnicowana. To też wpływa jakiś sposób na wynagrodzenie. Jak to u Ciebie właśnie w biurze wygląda?

MS: U nas klient ma pełną obsługę, tak, załóżmy jak przychodzi z ofertą do nas. Robimy pełny opis nieruchomości, robimy sesję zdjęciową, fotograficzną, robimy też każdy klientom poszukujemy, ofertę pokazujemy naszym klientom, potem pomagamy klientowi w doborze, zebraniu dokumentów, potem pomagamy też w kwestiach negocjacji ceny. Mam też taką panią notariusz, z którą współpracujemy, zawsze ma dla naszych klientów terminy jak jest coś na szybko do zrobienia. U nas też klient ma obsługę poza sprzedażową. Bo dużo biur tego nie robi. A my to robimy. Przy akcie pomagamy, czy w kwestiach z prądem, z gazem, tak, ze śmieciami jeśli chodzi o jakieś większe domu. Czy jakieś kwestie jakieś tam prawne, czy nawet przeprowadzki. Także u nas klient ma obsługę kompleksową od A do Z.

🧔🏻 MK: Myślisz, że teraz właśnie, Jak ta kompleksowość wpływa na wynagrodzenia?

MS: U nas jest taka stała stawka, której się trzymamy, poniżej której się staramy nie schodzić. Uważam, że dobry Pośrednik, który się szanuje i który jakąś wartość ma dać klientowi musi też mieć odpowiednie wynagrodzenie, tak. Więc tutaj też klienci nie przychodzą „bułek kupować” w sklepie tylko kupują nieraz nieruchomości, które mają kredyty na całe życie. Więc pod tym kątem staramy się tym klientom pomóc w pełnym wachlarzu. Uważam, że jeżeli bierzemy już takie odpowiednie wynagrodzenie, bo to klient powinien mieć pełną, kompleksową obsługę. Dzięki temu potem klienci wracają, mamy polecenia.

🧔🏻 MK: Chciałem zapytać, czy doceniają tą kompleksową obsługę za którą idą być może wyższe wynagrodzenie niż przeciętne rynkowe?

MS: Bardzo to doceniają. Każdy nie ma czasu, bo teraz wiadomo najdroższą rzeczą jest czas, czy czas wolny, żeby klient miał, szuka tego czasu wolnego. My mu ten czas dajemy, bo stanie w kolejkach, elektrowni, czy gazowni, no nie raz stoi się i 2, 3 godziny w kolejce, bo jest dużo osób pytających o różne rzeczy w tych instytucjach. Załóżmy, jak jadę do PGE za niego z tym dokumentami, z pełnomocnictwem do klienta ten klient te 3 godziny ma dla siebie. Czy on sobie spędzi z dzieckiem, czy z żoną se pojedzie do restauracji, czy sobie odpocznie po prostu przed telewizorem, to ta wartość jest dla niego dodatnia. Mamy takie sytuacje, że też o umowach na wyłączność, a klient się pyta, co mi Pan da więcej niż Pana koledzy, koleżanki. To właśnie ta oferta, usługa posprzedażowa, głownie daje klientowi, dajemy więcej niż inne biura.

🧔🏻 MK: Oczekują właśnie tego klienci?

MS: Znaczy, nie oczekują tego, bo mało kto im to proponuje, ale jak już to usłyszą to wtedy widzą tą wartość dodaną. I nawet nieraz uda się tak z klientem dogadać, że klient się zgodzi, że skoro my dajemy taki pełny wachlarz obsługi to on nam da ofertę na wyłączność. Czyli tylko nasze biuro ma tą ofertę, tylko my tym klientem się zajmujmy, jego ofertą. Czyli głównie klient widzi, że chcemy coś dla niego zrobić, a nie tylko przyjść, podpisać umowę i wyjść, tak? Bo takie są stereotypy, że Pośrednik przychodzi, podpisuje umowę i wychodzi. Nic nie robi. Nauczyłem się tego w pracy w bankowości, głównie w Żaglu, że wiadomo, każdy dąży do tego, żeby te produkty sprzedawać, żeby firma zarabiała, a mało kto myśli, żeby klient potem tą obsługę po sprzedaży też miał  konkretną, że jak on ma jakiś problem, to żeby zadzwonił i informację uzyskał. Tak właśnie mnie nauczono w Żaglu. Że jak klient u nas wziął kredyt ratalny, miał jakiś problem ze spłatą czy jakimś asortymentem, który kupił, to ta pomoc była. On tą pomoc miał. I potem on kupił kolejne drzwi, okno i kolejne, kolejną jakąś pralkę, kolejną lodówkę na raty i klient wracał, tak. A jeżeli tej obsługi posprzedażowej by nie było, klient jest jednorazowy, tak. Sprzedalibyśmy mu odkurzacz, lodówkę, kupił, a potem mamy go mówiąc kolokwialnie gdzieś tam z boku, co on jest mało ważny. Właśnie my chcemy, żeby klient miał pełną obsługę od A do Z. 13:23.

🧔🏻 MK: ok, a powiedź mi po odnośnie tej współpracy z klientami, odnośnie zakresu, czynności jakie wykonujecie, wiem, że testowałeś takie rozwiązanie jak wirtualny spacer. Tak, to jest taka nowa, jeśli jeszcze ktoś nie miał do czynienia z wirtualnymi spacerami to tylko powiemy, że zdjęcia są robione kamerą, czy aparatem, który robi zdjęcie 360 stopni. One są składane w taki właśnie wirtualny spacer i teraz jakie jest Twoje doświadczenie w tej kwestii.

Czy wirtualne spacery faktycznie sprzedają? Czy one ułatwiają pracę?

MS: Wiesz, co moim zdaniem, np mi w mojej firmie mieliśmy te spacery tak, przez tam kilka miesięcy, testowaliśmy to i przez to mi spadła, że powiem ilość klientów, który chcieli nieruchomość obejrzeć, tak. No ktoś powie, fajnie, bo ktoś obejrzał, nie musiałeś jechać na prezentację mieszkania, nie musiałeś czasu tracić, ależ znowu klient, który nam tą ofertę dał do sprzedaży, mówił: „Panie Marcinie, gdzie są Ci klienci. Z innego biura było 5 osób, od Pana nie ma żadnego”. Mówię, ale Panie Łukaszu, przykładowo, pokazuje w tym momencie wirtualny spacer odwiedziło 25 osób Pana ofertę, a Pan miał tylko 5 z innego biura, więc ta wartość jest większa. Klienci jeszcze nie do końca to rozumieją. Jak nie ma klienta w domu, on go zobaczy, że jest, przyszedł to nie dają wiary, że te 25 osób było na tym wirtualnym spacerze i de facto mi się to nie sprawdziło. Moim zdaniem to akurat nie było dobre rozwiązanie dla mnie, dla firmy.

🧔🏻 MK: Czyli za wcześnie trochę jeśli chodzi o klientów? nie ma tej świadomości narzędzia, tego rozwiązania? Jeszcze chwilę musimy poczekać?

MS: Jeszcze nasz rynek lubelski nie jest do tego przygotowany, może to jest łatwiejsze dla klientów, tak, którzy tam ten spacer sobie wykonują, ale żeby nieruchomość sprzedać trzeba mieć kontakt z klientem. Trzeba się z klientem spotkać, poznać go, trzeba mieć jego zaufanie. A jak klient wchodzi na spacer to on mnie nie widzi, tak.

🧔🏻 MK: Nie ma tej relacji

MS: Nie ma relacji, nie ma sprzedaży, zaufania, więc tak naprawdę chodzi tylko o to, więc mowię, wolałem mieć te nawet 5 prezentacji na nieruchomości z klientami, ale mieć, być i widzieć klientów reakcje, klientów jakieś obiekcje, klientów plusy, klientów minusy danej nieruchomości, bo wtedy mi łatwiej się przygotować na kolejnego klienta, co powiedzieć, co jest ważne w tym mieszkaniu. No i też mieć, bo niekiedy są uwago do nieruchomości, żeby tego nie ukrywać, tylko, żeby to klientowi powiedzieć, bo człowiek nie zawsze zauważy wszelkie mankamenty, jakieś minusy mieszkania. Są tacy, co uważają żeby takie mankamenty ukrywać. Uważam, że nie, tak to prędzej, czy później wyjdzie taka sytuacja jak klient kupujący, czegoś mu nie powiemy, a on się potem dowie. Potem ma pretensje do kogo? Do nas, że Pośrednik go oszukał, nie powiedział mu. A to potem w naszym mieście, które jest dużym miastem, ale no wiadomo nie jest aż tak dużym, bo każdy z każdym się zna i tak wtedy widzimy sytuację, że klient powie, że był u Pana Marcina Saji, kupił nieruchomość, ale on nie powiedział o tym, że tam kiedyś np. lat temu 5 była zalana łazienka, tak, bo tam ktoś położył sufit powieszany i zakryte zostało, tak. Więc uważam, że szczerość jest bardzo ważna z klientami, bo to są relacje długofalowe. Mi nie zależy na tym, żeby klient ode mnie kupił jedno mieszkanie i więcej do mnie nie przyszedł, tylko, żeby klient kupił mieszkanie, dał mi referencje, tak, polecił mnie swoim członkom rodziny, znajomym, koleżankom, kolegom z pracy i ci klienci wracali. Praca z klientem z poleceń, uważam, że jest najlepszą rzeczą, tak. Wtedy jest inna rozmowa z klientem, inne są wtedy wynagrodzenia, zapewne pracuje się łatwiej i jest większa szansa, żeby mieć umowę na wyłączność z takim klientem z polecenia niż takim prawda, że powiem którego się samemu poszukuję.

🧔🏻 MK: No tak, ale żeby to zrealizować to musi iść za tym ciąg tych rzeczy, o których żeśmy wcześniej mówili, łącznie z tą po sprzedażową obsługą. I wtedy ten komplet, pakiet powoduje to, że te polecenie, jesteś zapamiętywany, a jak jesteś zapamiętany to dostajesz polecenia.

MS: Polecenia i dostaję też referencje, tak, proszę klienta, którym nieruchomość kupuję, czy sprzedaję, czy wynajmuję, proszę go o referencje, jeżeli taka jest możliwość. To wiadomo, nie jest to obowiązkowe, ale pytam, czy klient był z mojej pracy zadowolony z mojej, czy mojej tam kolegów, koleżanek z biura. Prosimy o referencje. Takie referencje mam zawsze spięte w takiej fajnej teczce. Jak gdzieś jadę na jakieś prezentacje, spotkanie z klientem. Pokazuję mu, tak, referencje moich klientów. 18:05 Mam takie ulubione referencje, które dostałem od samotnej kobiety z synkiem, dostałem piękną pochwałę w tych referencjach, a na koniec synek wkleił mi takie kwiatuszki szczęścia, nie pamiętam jak się nazywają i podpisał się, że od mamy Małgorzaty i syna Dominika. Aż mi się łezka zakręciła, no bo to takie było od serca, nie to, że napisał gdzieś tam na komputerze, wydrukował i dał, tylko po prostu on to sam tak zrobił, tak. Na taki pomysł wpadło dziecko. No i to jest takie najbardziej przyjemne, taka nagroda od naszych klientów, tak

🧔🏻 MK: Właśnie miałem też pytanie, uprzedzasz często moje pytania. Miałem takie pytanie,

MS: Gaduła jestem, przepraszam

🧔🏻 MK: nie, no po to tu jesteśmy, żeby sobie porozmawiać, o taką sytuację najmilszą w Twojej pracy, co Ci daje największą frajdę poza tymi rekomendacjami. Masz jeszcze jakąś taką inną sytuację? Gdzie albo komuś pomogłeś, bo nikt inny nie mógł, nie chciał, albo…

MS: Miałem też taką sytuację właśnie z kobietą, której mąż umarł, wcześniej umarł jej teść, mieszkanie przeszło na dwóch braci, na jej męża i szwagra. Potem ten jej mąż zmarł prawda. No i się okazało, że w tym mieszkaniu były jakieś długi porobione, bo nie było płacone za czynsz. No i w tej chwili komornik już chciał wejść na to mieszkanie i to mieszkanie, powiem tak zabrać za dugi. No przyszła z płaczem, czy możemy jej pomóc no bo ona już nie widzi co ona ma zrobić. Nie ma wyjścia, straci mieszkanie, a wiadomo pieniądze się każdemu jakieś tam przydarzą ze sprzedaży. Okazało się tyle, że ten jej szwagier też jest chory i leży w szpitalu, tak, był też ubezwłasnowolniony. Miał swojego jakiegoś tam opiekuna, więc papierów do załatwienia mieliśmy naprawdę dużo. Jeszcze problem był taki, że ten człowiek mieszkał w Olsztynie. Więc trzeba jechać do Olsztyna do tego opiekuna, pójść do Sądu, załatwić dokumenty. Pani mówiła, że to jest sprawa, której się nie da załatwić, to jest nierealne. No ale dla nas nie ma rzeczy nierealnych, tylko wiara uważam czyni cuda i mówię: Pani Małgosiu damy radę, pomożemy. Trwało to ponad 3 miesiące, żeby te dokumenty wszystkie zebrać, ale zebraliśmy, mieszkanie zostało sprzedane. Komornik został spłacony przy umowie przedwstępnej z zadatku. No i Pani otrzymała pieniądze i dzięki temu, że tak powiem, nie straciła mieszkania a jeszcze jakieś pieniądze na tym zyskała.

🧔🏻 MK: Czyli też możemy powiedzieć, że

jak mamy zadłużoną nieruchomość z jakiegoś powodu, tak, np. mamy też komornika to nie musimy sprzedawać tego mieszkania, czy domu, czy działki inwestorowi, który się do nas zgłasza, bo szuka takich okazji.

Możemy przyjść do biura nieruchomości, bo Pośrednicy też mają wiedzę na ten temat w jaki sposób wyprostować  stan prawny, jak pospłacać długi i jeszcze żeby pieniądze zostały, żeby klient też zarobił uczciwe pieniądze.

MS: Bo tak jak mówisz, inwestor kupi za mniejsze pieniądze, a my de facto w pośrednictwie Agenci nieruchomości mogą tej Pani pomóc Panu, Pani, rodzinie, żeby de facto te pieniądze, żeby spłacili te swoje zaległości i dzięki temu zarobić większe pieniądze. Tak, no od tego jesteśmy, że nie tylko, żeby przyjść sprzedać nieruchomość, ale żeby tym ludziom pomagać. Pomagać to może jest złe słowo, bo bierzemy za to wynagrodzenie, ale też pomagamy. Bo inny powiedział by Agent ” to na nie chcę, wolę mieć czystą nieruchomość, którą szybko sprzedam, niż męczyć się 3 miesiące, jechać do Olsztyna po dokumenty, jeszcze chodzić do miasta w którym się nie było, po Sądach, po kuratorach. No nie od tego jesteśmy, uważam, że każdemu trzeba pomóc, jeżeli takiej pomocy potrzebuje i potem ma się to zadowolenie tej osoby, że no nie udało by się jej, a my pomogliśmy jej w tej kwestii, więc taka jest tego człowieka radość. Potem dzięki tej Pani dostałem kolejnych klientów. 22:13 Więc to jest najlepsza pochwała, jeżeli klient daje nam, poleca nas swoim innym znajomym.

🧔🏻MK. jasne.

MS: Jesteśmy ludźmi nie tylko takimi wyrachowanym Pośrednikiem, który chce wziąć nieruchomość i sprzedać tylko po prostu pomóc temu człowiekowi w życiu.

🧔🏻 MK: Powiedziałeś wyrachowany Pośrednik, znowu to moje pytanie jaki przychodzi Ci taki

Mit o Pośrednikach 

do głowy, który gdzieś najczęściej słyszysz, czytasz?

MS: Najczęściej to słyszę, że to jest osoba, która otwiera drzwi. Otwiera drzwi i pokazuje nieruchomość, tak. No tak nie jest naprawdę dużo pracy, dużo ciężkiej pracy, odpowiedzialnej pracy, no bo to są dokumenty, które trzeba zabrać w Sądach, w urzędach, w Starostwach. To jest ciężka praca odpowiedzialna i potem de facto ludzie nam płacą te pieniądze, no ale to jest praca odpowiedzialna, tak, więc no tak postrzegają, że przyjdzie Pośrednik otworzy drzwi, klient sobie wejdzie, obejrzy mieszkanie i jeszcze tych klientów nazywają że to są samoloty, czyli wpadają, przeleci cale mieszkanie, nagle wyleci i 5 minut trwała prezentacja mieszkania a facet jechał z drugiego końca miasta przez godzinę tak, bo akurat godzina 16:00 była, korki, żeby otworzyć drzwi, tak. Więc no właśnie tak nas postrzegają. To jest takie troszeczkę bolące dla mnie, no bo ja staram się, żeby nawet prezentacja mieszkania to staram się przywieźdz klienta, który to mieszkanie już widział w naszym biurze, ma informację na temat tego mieszkania, de facto jest już szansa, przynajmniej w tych 70%, że on je kupi, tak. Wiadomo, bo 100% pewności nigdy nie mamy, że klient kupi. Bo wejdzie, nagle klatka nie taka, nagle drzwi nie takie, balkon jest dla kogoś za mały, tak. Jest ta szansa, że klient do mieszkanie ogląda i nie jest to 5 minutowe wejście tylko to jest prezentacja całego mieszkania. Mówienie o wszystkim, o wszystkich plusach, o wszystkich minusach, o wszystkich kosztach, o opłatach, więc taka prezentacja przynajmniej u nas, też widzę u innych kolegów, koleżanek z innych biur nieruchomości z którymi tam współpracujemy też tak jest, prawda. Ale są też tacy niestety w naszym zawodzie, no są takimi otwieraczami drzwi.

🧔🏻 MK: No tak, ale to jak w każdym zawodzie. O każdym zawodzie można powiedzieć coś dobrego i coś mniej dobrego.

MS: W każdym zawodzie są Ci ludzie dobrzy i tacy mniej tak dobrzy, ale walczymy z tym, aby, po to, żeby było właśnie, że Agent nieruchomości będzie postrzegany w inny sposób. Może nie tak jak w Stanach, bo do tego jeszcze nam daleko, że w stanach Agent to jest taką osobą, która jest godna zaufania i dostaje nieruchomość na wyłączność tylko i wyłącznie wyłączność. Nie ma 15 agencji w jednym mieszkaniu i to są nieruchomości po kilkadziesiąt milionów dolarów. Tam taki Agent jest szanowany. My też do tego dążymy. Już nie będę uprzedzał.

🧔🏻 MK: Już uprzedzasz, tak? No tak, właśnie chciałem powiedzieć o tym, że

od niedawna jesteś w Zarządzie Stowarzyszenia Lubelskiego Pośredników i też chciałem Cię zapytać co zdecydowało o tym, że kandydowałeś?

MS: No właśnie chęć zmiany wizerunku Pośrednika. Chęć świadomości dla innych biur, które się otwierają na rynku naszym lubelskim, żeby to właśnie współpraca, żeby mieć jeden standard Pośrednika. Już nie mówię o wynagrodzeniach, każdy ma jakieś swoje preferencje. Jeden chce więcej, drugi mniej zarobić, ale chodzi o to, żeby ten każdy Pośrednik miał jakiś tam standard.

🧔🏻 MK: Żeby ten wizerunek Pośrednika był podobny w oczach rożnych klientów

MS: Załóżmy, że przyjeżdzają 3 biura do jednego klienta po jakąś tam nieruchomość, bo akurat klient miał czas, zaprosił 3 biura na raz, że wchodzimy jeden po drugim tak w swoim tam czasie, który zostaliśmy zaproszeni. Klient widzi ten sam standard pracy, tak. My mówimy klientowi jakie mamy umowy, co robimy z mieszkaniem, jakie mamy strategie marketingowe, robimy piękny opis, robimy piękne zdjęcia nieruchomości, mówimy co poprawić w danym mieszkaniu, bo naszym zadaniem szybciej się sprzeda.

🧔🏻 MK: A myślisz, że przerwę Ci trochę, ale myślisz, że to jest realne do zrealizowania?

MS: wiesz, co dopóki, realne jest, bo jeżeli nie byłoby realne to nie byłbym w Stowarzyszeniu. Bym nie chciał tam pracować. Realne jest. Kwestia chęci osób, które są w Zarządzie i też wszystkich Członków Stowarzyszenia. Myślę, że już jest kilkanaście biur, które spotykamy się razem i te standardy trzymamy. Widać to po ofertach, widać to po opisach, widać to jak mamy jakieś prezentacje z innym biurem, że ja mam klienta kupującego, oni mają ofertę, prawda, inne biuro, bo się spotykamy, jest pełne podejście, wszystko jest profesjonalne i tak, do tego dążymy. Wiadomo, są biura, które dopiero się otworzyły, uczą się tego rynku jeszcze, ale wiadomo, uczyć się każdy musi. No wiadomo, żeby było jak najmniej błędów, ale uczyć się trzeba. My takim biurom trzeba pomóc jako Stowarzyszenie pomóc im wejść na rynek, powiedzieć im o standardach, dokumentach, żeby ten agent nieruchomości był osobą szanowaną. Nie że przyszedł otworzył drzwi i wyszedł i jeszcze chce pieniądze.


🧔🏻 MK: Marcin trochę w sferę prywatną wejdę,

od niedawna jesteś szczęśliwym tatą, powiedź jak się świat zmienił.

MS: wiesz, co zmienił, jak ta kamera 360 stopni w tych wirtualnych spacerach. No tak, zmieniliśmy życie totalnie. Teraz na pierwszymi miejscu jest, była żona zawsze teraz jest żona i jeszcze synek Franciszek. No to już jest inne życie, inne myślenie, inne priorytety. Wszystko się poświęca dla dziecka, dla żony, żeby jej pomóc, odciążyć w tych obowiązkach, bo w wbrew pozorom to nie jest takie łatwe, jakby się komuś wydawało, tak, opieka nad noworodkiem, małym dzieckiem, płacze i nie raz i nie wiadomo, czemu płacze, trzeba zgadywać, czy nagle ma kolkę, czy może ma nos zatkany, a może po prostu jest mu za gorąco, tak. Właśnie miałem taką sytuację, że synek płakał i próbowałem go uspokoić, próbowałem kilka sposobów, żona mówi, próbuj wszystkiego, co Ci do głowy przyjdzie. No to w końcu zdjąłem mu spodenki po prostu i przestał płakać. Po prostu było mu za gorąco.

🧔🏻 MK: Ale metodą prób i błędów trzeba, tak.

MS: Uczymy się tego z żoną codzień czegoś nowego. Najlepsze jest to, że wracam z pracy to pierw mnie wita żona w drzwiach, potem idę do syna i jego te uśmiech rozwala totalnie tak. Mogę gdzieś zdenerwowany jakąś sytuacją zmęczony, to jak widzę uśmiech żony i uśmiech syna, no to jest bezcenne. Już cały stres opada. Zmęczenie opada opada, bo wiadomo, bo też w domu trzeba żonie synem się zająć, chociaż nie trzeba, bo moja żona opiekuje się świetnie naszym synem, ale ja to za to lubię i do tego dążę. Mam kolegów, którzy myślą, jeszcze takim starym systemem, że żona jest od opieki nad dzieckiem, mężczyzna od zarabiania . Ja uważam, że skoro jestem ojcem mojego syna i to jeszcze pierworodnego to ja sobie nie wyobrażam, żebym się z synem nie zajął, nie zmienił mu pieluchy, nie ubrał go, nie przebrał go, nie poszedł z nim na spacer, nie nakarmił go. Dla mnie to jest czysta przyjemność. polecam każdemu <śmiech> Kto może, jest taka możliwość i Bóg dam to życzę każdemu z całego serca, żeby mieć dziecko tak, bo to jest coś pięknego i to jest coś co trudno opisać. Ten uśmiech jest bezcenny, tak.

🧔🏻 MK: Czyli praca się zamyka kiedy patrzysz na uśmiech dziecka?

MS: Tak, praca, zamyka wszystkie problemy, jakieś tam stresy się zamyka, uśmiech naszego syna jest po porostu bezcenny.

🧔🏻 MK: Marcin, zapytam Cię jeszcze o jedną rzecz, trochę o pasje. Każdego swojego gościa o to pytam. Miałeś dość długą przygodę z piłką nożną <śmiech>

MS: Skąd wiesz?

🧔🏻 MK:  Jaskółki, te sprawy, ale powiedz mi, no właśnie, grałeś, teraz już raczej nie grasz, z tego co wiem kontuzja, ale jakie sukcesy?, pochwal się trochę..

MS: Dużo jest tego <śmiech>. Kwestia, jakie tam pytasz, tak, czy takie lokalne, czy jakieś tam ogólnopolskie. Znaczy tak, w piłkę lubiłem grać od małego, tak. Na pierwszym zdjęciu rodzinnym mając tam latka 3, czy 4 byłem już z piłką, tak, więc śmiali się ze mnie, że z piłką się urodziłem tak. To moja wielka pasja, coś co mi dawało wielkie szczęście i jak to się mówi równowagę, To grałem już od małego dziecka, grałem w klubie budowlanym, tutaj w Lublinie, BKS Lublin się nazywał. Tam mieliśmy sukces fajny potem w seniorach awansowaliśmy z klasy okręgowej do klasy ligowej czwartej wtedy, teraz to jest chyba trzecia liga patrząc na te zmiany tych lig. To taki pierwszy duży sukces, awans do wyższej ligi. Potem to już wiadomo były kwestie sukcesów, największy to był, kwestie sukcesów na uczelni na Politechnice Lubelskiej, którą miałem przyjemność ukończyć i grać. Graliśmy głównie, w większości, największe sukcesy mieliśmy w futsalu. Piłka halowa pięcio osobowa, tam mieliśmy najwięcej sukcesów, bo począwszy od mistrzostwa tutaj województwa lubelskiego, potem pojechaliśmy na finały do makro regionu, tak zdobyliśmy też pierwsze miejsce i potem mieliśmy możliwość, przyjemność zdobywać brązowy medal mistrzostw polski, srebrny i dwa złote.

🧔🏻 MK: To bardzo duże wyniki.

MS: Tak, mówimy oczywiście o uczelniach technicznych, nie mówimy o UMCSach, w tej swojej sferze. No tak to było największe osiągnięcie jakie mogło być dla uczelni, tak, naszej technicznej, czyli złoty medal. Mamy wszystkie trzy krążki, dwa złote, więc to był wielki sukces i też jako pierwsza uczelnia w Lublinie zdobyliśmy, jest taka lig TTKF na Chodźki, w takim okresie zimowym.

🧔🏻 MK: Nasz kolega organizuje zresztą.

MS: tak, słusznie, to właśnie tam zdobyliśmy też mistrzostwo, jako pierwsza uczelnia w tych rozgrywkach, więc troszkę było tych sukcesów. Ale nie byłoby tego, gdyby nie zespół, zespół fajnych ludzi, zgranych

🧔🏻 MK: którzy siebie uzupełniają.

MS: uzupełniają się w każdym calu, wchodzi pierwsza czwórka, coś się dzieje złego schodzi czwórka wchodzi to wartość jest ta sama dodatnia, na boisku, każdy się bez słów rozumie, a to dlatego, że potem też po boisku byliśmy kolegami. Nie tak, że szatnia, koniec meczu i się rozchodzimy. Tylko była szatnia, koniec meczu, kąpiemy się idziemy razem na miasto, idziemy razem na …

🧔🏻 MK: Czyli ta obsługa posprzedażowa <śmiech>

MS: tak, dokładnie, skąd właśnie czerpałem, z uczelni, z firmy

🧔🏻 MK: Czyli też sport przekładałeś na pracę, na branżę i to jest efektem sukcesu.

MS: Uważam Marek, że nie ma nic lepszego niż zespół, tak, zespół ludzi, którzy się wspiera, bo nie sztuką, jest tak, mieć firmę i mieć ludzi i ok, są, bo są, nie ten to bierzemy kolejnego. Właśnie sztuką jest mieć zespół taki stały osób, nawet żeby to był mniejszy, tak jak właśnie u nas jest, nie, mniejsza osób, ale ja przynajmniej tym osobom ufam i jak trzeba to ich wspieramy wiedzą, pomocą i potem wiedzę, że oni też oddają to nam. Bo się angażują, bo chcą pracować, bo chcą przyjść do pracy. Mają problem, to o tym mówią, chcą wyjść to wychodzą wcześniej z pracy. Taka relacja czysto koleżeńska. Biznes wiadomo też jest ważny, ale też taka praca koleżeńska.

🧔🏻 MK: Jest dużo elastyczności.


🧔🏻 MK: Doszliśmy do etapu pytania do mnie, czekam z niecierpliwością <śmiech>

MS: Mam pytanie, ale nie wiem, czy Ci zadać, czy się nie obrazisz.

Marku, co się stało, że zamknąłeś lubelski oddział i uciekłeś nam do innych miast?

🧔🏻 MK: Trochę odpowiadałem już na to pytanie. Tzn, tak Lublin zamknąłem ze względu na to, że doszedłem do wniosku, że jednak chcę zoptymalizować swój czas pracy, że sam jestem w stanie zarabiać też tyle ile cały oddział dla mnie zarabiał, natomiast też wszedłem w nowy etap życia, ożeniłem się po raz kolejny i zdecydowałem też o tym, że chcę optymalizować swój czas pracy, więcej przebywać w domu, w związku z tym zacząłem ograniczać jakby swoją firmę, starać się ją zminimalizować. To jakby jedna rzecz, druga rzecz, że siadłem do exela i policzyłem pewne rzeczy. I okazuje się, że jeśli zarabiając milion całym zespołem ja miałem dla siebie 10% na czysto to te same 10% jestem w stanie zarobić samodzielnie, bo te 90% to są koszty: pracownicy, którzy zarabiają, wszystkie firmy, które wokół nas są i jak ja sobie to przeliczyłem to doszedłem do wniosku, po co mi to wszystko dookoła jak ja mogę być tutaj jakby dużo mniej operacyjnie robić rzeczy i mieć ten sam efekt końcowy.

MS: A nie brakuje Ci pracy z ludźmi, współpracy? Bo teraz jesteś tak jak mówisz, teraz jesteś sam

🧔🏻 MK: nie, dlatego, że, bo ja zawsze sobie znajdę zajęcie. Dzięki temu, że nie mam zespołu mogę nagrywać, skupiam się dzisiaj na Youtubie, skupiam się na tym, żeby budować ten swój personal branding, jakby nowe pomysły mam, otworzyłem kolejną spółkę, o której niebawem będę mógł powiedzieć, więc to też będzie ode mnie wymagało czasu, w związku z tym musiałem pewne rzeczy zoptymalizować, dwa i kolejna rzecz, to też na małym regionie dużo łatwiej mi się pracuje. Trzy, nie mam konkurencji w Łęcznej, nie oszukujmy się, bo jako takie lokalne biuro, stacjonarne biuro jestem jedyny na chwilę obecną.

MS: To super, a jak wyniki sportowe?

🧔🏻 MK: Wyniki sportowe cały czas do przodu <śmiech>, w Social mediach widać, co tam się dzieje, cały czas, turniej będzie ale nie chciałbym jeszcze o tym mówić, będzie zaproszenie osobne jeśli… napewno będzie. Marcin, na koniec powiedź tylko naszym widzom gdzie słuchaczom gdzie możemy Cię znaleść.

MS: Masze biuro znajduje się na ulicy Inżynierskiej 5, pokój 203, czynne od poniedziałku do soboty, nawet w niedzielę telefon też jest czynny. Zapraszamy serdecznie do biura, kontaktu telefonicznego.

🧔🏻 MK: bardzo Ci dziękuję za spotkanie, że przyjąłeś, jeszcze mam dla Ciebie prezent.

MS: Marek, ale nie mam nic dla Ciebie, nie mówiłeś, że są prezenty.

🧔🏻 MK: Właśnie tak miało być, żeby to była niespodzianka. dzięki wielkie.

MS: Dziękuję ślicznie.

 

29/23/2020