Mam ponad 40 lat. Od lat pracuję w nieruchomościach, prowadzę biznes, szkolę i dzielę się wiedzą z innymi. A mimo to sam zdecydowałem się wrócić do nauki i rozpocząć studia MBA.
Nie dlatego, że brakowało mi kolejnego wpisu w CV. Nie dlatego, że dyplom miał cokolwiek załatwić za mnie. Chciałem spojrzeć na własny biznes z innej perspektywy. Uporządkować doświadczenie. Skonfrontować własne decyzje z wiedzą ludzi, którzy patrzą na zarządzanie, finanse, strategię i organizację inaczej niż ja.
I właśnie wtedy pojawiła się kolejna myśl: skoro po tylu latach praktyki sam widzę wartość w dobrze wyselekcjonowanej wiedzy, to dlaczego nie stworzyć podobnego programu dla ludzi z rynku nieruchomości?
Tak narodziła się koncepcja MBA Real Estate Management na Uniwersytecie WSEI w Lublinie (01.10.2026).
Doświadczenie nie zwalnia z uczenia się
Przez lata łatwo dojść do momentu, w którym zaczynamy ufać przede wszystkim własnemu doświadczeniu. To naturalne. Doświadczenie ma ogromną wartość. Pozwala szybciej oceniać sytuacje, rozpoznawać ryzyko i podejmować decyzje bez analizowania każdego problemu od początku.
Ale doświadczenie ma też pułapkę.
Możemy zacząć działać według schematów, które kiedyś były skuteczne, ale świat wokół nas zdążył się zmienić. Technologia przyspiesza. Sztuczna inteligencja zmienia sposób pracy. Klienci inaczej kupują. Inaczej komunikują się z firmami. Zmieniają się przepisy, koszty prowadzenia działalności, finansowanie, marketing i sposób zarządzania ludźmi.
Dlatego coraz częściej uważam, że jednym z największych zagrożeń dla doświadczonego przedsiębiorcy nie jest brak wiedzy. Jest nim przekonanie, że wiedza zdobyta wcześniej nadal wystarcza.
Po czterdziestce nie uczę się po to, żeby zdać egzamin. Uczę się po to, żeby podejmować lepsze decyzje.
39% kompetencji może się zmienić do 2030 roku
To nie jest tylko moje odczucie.
Według Future of Jobs Report 2025 przygotowanego przez World Economic Forum pracodawcy przewidują, że do 2030 roku około 39% obecnych kluczowych kompetencji pracowników zmieni się lub straci część swojej aktualności.
Jeszcze bardziej obrazowa jest kolejna liczba. Gdyby światowa siła robocza liczyła 100 osób, według respondentów badania aż 59 z nich wymagałoby do 2030 roku podnoszenia kwalifikacji lub przekwalifikowania.

Wśród kompetencji, których znaczenie rośnie, WEF wymienia oczywiście AI, big data i kompetencje technologiczne. Ale obok nich pozostają rzeczy bardzo ludzkie: analityczne myślenie, odporność, elastyczność, przywództwo, współpraca, ciekawość i uczenie się przez całe życie.
To ważne. Technologia nie sprawia, że kompetencje menedżerskie stają się mniej potrzebne. Jest odwrotnie. Im więcej mamy narzędzi, danych i automatyzacji, tym bardziej potrzebujemy ludzi, którzy potrafią ocenić sytuację, zadać właściwe pytanie i podjąć odpowiedzialną decyzję.
W Polsce wciąż uczymy się mniej niż średnio w Unii Europejskiej
Ciekawie wygląda również polski kontekst.
Education and Training Monitor 2025 wskazuje, że w 2022 roku w uczeniu się uczestniczyło 20,3% dorosłych w Polsce. Średnia dla Unii Europejskiej wynosiła 39,5%.

To duża różnica.
Nie traktuję jej jednak wyłącznie jako problemu. Patrzę na nią także jak przedsiębiorca. Jeżeli w naszym otoczeniu relatywnie niewiele osób systematycznie inwestuje w rozwój kompetencji, to dla tych, którzy robią to świadomie, wiedza może stać się realnym elementem przewagi konkurencyjnej.
Nie chodzi przy tym o kolekcjonowanie certyfikatów. Chodzi o zdobywanie wiedzy, która pozwala lepiej zarządzać pieniędzmi, zespołem, ryzykiem, czasem i własną firmą.
Czy po 40. roku życia jest sens wracać na studia?
Moim zdaniem właśnie wtedy studiuje się inaczej.
W wieku dwudziestu kilku lat często najpierw poznajemy teorię, a dopiero później szukamy dla niej zastosowania. Po kilkunastu czy kilkudziesięciu latach pracy sytuacja się odwraca.
Słuchając wykładu o finansach, od razu myślę o własnej firmie. Przy strategii analizuję decyzje, które kiedyś podjąłem dobrze albo źle. Przy zarządzaniu ludźmi przypominam sobie konkretne sytuacje z zespołu. Przy analizie rentowności i planowaniu kolejnych kroków nie widzę abstrakcyjnych wskaźników. Widzę własne koszty, przychody, marżę i czas pracy.
To zmienia sposób uczenia się.
Wiedza przestaje być teorią do zapamiętania. Staje się narzędziem do natychmiastowego sprawdzenia na własnym biznesie.
Dane Eurostatu pokazują jednocześnie, że aktywność edukacyjna maleje wraz z wiekiem. W badaniu dotyczącym uczenia się w ciągu poprzednich 12 miesięcy uczestniczyło w nim około 56,5% osób w wieku 25–34 lata, 49,9% w wieku 35–44 lata, 46,2% w wieku 45–54 lata i 35,4% osób w wieku 55–64 lata. Źródłem są dane Eurostatu dotyczące adult learning.

Dla mnie wniosek jest prosty. Wiek nie powinien być argumentem przeciwko nauce. Może być argumentem za tym, żeby uczyć się bardziej selektywnie.
Nie potrzebowałem kolejnego dyplomu. Potrzebowałem innej perspektywy
To jeden z powodów, dla których zdecydowałem się na MBA.
Po latach prowadzenia biznesu można nauczyć się bardzo dużo samemu. Można czytać książki. Słuchać podcastów. Jeździć na szkolenia. Korzystać z mentoringu dla pośredników i właścicieli biur nieruchomości. Rozmawiać z przedsiębiorcami. Korzystać z AI. I zdecydowanie warto to robić.
Ale dobrze zaprojektowany program studiów daje coś jeszcze.
- porządkuje wiedzę,
- zmusza do spojrzenia na biznes z kilku perspektyw jednocześnie,
- daje dostęp do ekspertów z różnych specjalizacji,
- pozwala konfrontować własne doświadczenie z doświadczeniem innych,
- tworzy przestrzeń do dyskusji z ludźmi, którzy mierzą się z podobnymi problemami,
- mobilizuje do pracy nad tematami, które w codziennym biegu łatwo odkładać.
Właśnie ten ostatni punkt jest dla mnie szczególnie ważny. Przedsiębiorca niemal zawsze ma coś pilniejszego do zrobienia niż analiza swojej strategii na trzy lata, liczenie rentowności poszczególnych obszarów firmy albo uporządkowanie modelu zarządzania.
Studia tworzą ramę. A dobra rama zmusza do zatrzymania się nad rzeczami ważnymi, zanim staną się pilne.
Z tej potrzeby powstał MBA Real Estate Management
Rynek nieruchomości znam od środka. Dlatego od początku wiedziałem, czego nie chcę.
Nie chciałem stworzyć kolejnego programu, który uczy wyłącznie, jak sprzedać mieszkanie, napisać ogłoszenie albo przeprowadzić prezentację nieruchomości.
To ważne umiejętności. Ale człowiek, który prowadzi biuro nieruchomości, zarządza zespołem, inwestuje, rozwija projekt deweloperski, zarządza aktywami albo chce świadomie skalować działalność, potrzebuje znacznie szerszej perspektywy.
Musi rozumieć nie tylko sprzedaż. Musi rozumieć biznes.
Dlatego program MBA Real Estate Management został zaprojektowany jako połączenie klasycznych kompetencji menedżerskich z wiedzą specyficzną dla sektora nieruchomości.
W programie znalazły się m.in.:
- strategia i rentowność przedsiębiorstwa na rynku nieruchomości,
- inwestycje i analiza projektów nieruchomościowych,
- finanse przedsiębiorstw i rachunkowość zarządcza,
- prawo w obrocie nieruchomościami,
- wycena nieruchomości w praktyce menedżerskiej,
- zarządzanie nieruchomościami i aktywami,
- marketing i sprzedaż na rynku nieruchomości,
- negocjacje i zarządzanie procesem transakcyjnym,
- zarządzanie zmianą, przywództwo i zespoły,
- technologie cyfrowe i sztuczna inteligencja w sektorze real estate.
To kierunek, który ma odpowiadać na pytania pojawiające się wtedy, kiedy przestajemy patrzeć na nieruchomość wyłącznie jak na ofertę sprzedaży, a zaczynamy patrzeć na nią jak na aktywo, projekt inwestycyjny i część większego modelu biznesowego.
Nie chciałem programu oderwanego od rynku
Od początku bardzo ważny był dla mnie jeszcze jeden element: kadra.
Jeżeli doświadczony przedsiębiorca ma poświęcić weekend, czas i pieniądze na edukację, powinien otrzymać coś więcej niż teorię możliwą do znalezienia w podręczniku.
Dlatego moim założeniem było zaproszenie do programu ekspertów z różnych obszarów i różnych części Polski. Ludzi, którzy rzeczywiście pracują z inwestycjami, wyceną, prawem, zarządzaniem, marketingiem, technologią, finansami i przedsiębiorczością.
Nie chodzi o to, żeby każdy prowadzący powiedział uczestnikom wszystko, co wie. Chodzi o selekcję.
Co z tej wiedzy naprawdę przyda się osobie podejmującej decyzje na rynku nieruchomości?
To pytanie jest dla mnie ważniejsze niż liczba slajdów czy objętość materiału.
Dla kogo jest MBA Real Estate Management?
Nie projektowałem tego kierunku jako wprowadzenia do branży.
To program przede wszystkim dla osób, które już mają doświadczenie i chcą wejść na kolejny poziom odpowiedzialności biznesowej.
- właścicieli i współwłaścicieli biur nieruchomości,
- menedżerów zespołów sprzedażowych,
- deweloperów i inwestorów,
- zarządców nieruchomości,
- osób zarządzających projektami i aktywami real estate,
- specjalistów przygotowujących się do funkcji menedżerskich w sektorze nieruchomości.
Na stronie kierunku Uniwersytetu WSEI wskazano również wymóg minimum rocznego doświadczenia na stanowisku kierowniczym lub menedżerskim dla kandydatów na studia MBA.
I uważam, że ma to sens.
Największa wartość takiego programu pojawia się wtedy, kiedy słuchacz może od razu odnosić wiedzę do własnych decyzji, firmy, zespołu, inwestycji albo problemów, z którymi spotyka się zawodowo.
Nieruchomości również przechodzą transformację kompetencji
Branża nieruchomości przez lata była kojarzona przede wszystkim z relacjami, sprzedażą i znajomością lokalnego rynku.
To nadal jest ważne. Ale już nie wystarcza.
Dziś przedsiębiorca z rynku nieruchomości pracuje na danych. Korzysta z CRM i nowoczesnych narzędzi dla pośrednika. Automatyzuje komunikację. Analizuje rentowność źródeł leadów. Podejmuje decyzje dotyczące zatrudnienia. Rozlicza marketing. Musi rozumieć podatki, prawo, cyberbezpieczeństwo, AI, proces inwestycyjny i finansowanie.
Właściciel biura nie jest już tylko najlepszym sprzedawcą w zespole.
Musi być menedżerem.
Inwestor nie powinien opierać decyzji wyłącznie na intuicji.
Musi potrafić liczyć.
Pośrednik, który chce rozwijać firmę, nie może patrzeć wyłącznie na liczbę transakcji.
Musi widzieć również marżę, koszt pozyskania klienta, produktywność, proces, jakość danych i ryzyko.
I właśnie w tym kierunku, moim zdaniem, będzie profesjonalizował się rynek.
Czy MBA gwarantuje sukces?
Nie.
Żadne studia, szkolenie, książka ani kurs tego nie gwarantują.
Sama wiedza również nie buduje przewagi. Przewagę buduje dopiero umiejętność zastosowania jej we właściwym momencie.
Dlatego nie namawiam nikogo do studiowania wyłącznie dla dyplomu.
Jeżeli ktoś wie dokładnie, czego potrzebuje, potrafi samodzielnie ułożyć proces rozwoju i konsekwentnie go realizować, może zdobyć ogromną część wiedzy poza uczelnią.
Ale jeżeli potrzebuje uporządkowanego programu, dostępu do specjalistów, wymiany doświadczeń i środowiska ludzi mierzących się z podobnymi wyzwaniami, dobrze zaprojektowane studia mogą znacząco skrócić drogę.
Dlaczego zdecydowałem się stworzyć ten kierunek?
Bo sam chciałbym mieć wcześniej dostęp do programu, który łączyłby nieruchomości z zarządzaniem przedsiębiorstwem.
Przez lata nauczyłem się bardzo dużo na własnych decyzjach. Także na błędach. Budowaniu zespołu. Kosztach. Marketingu. Transakcjach. Negocjacjach. Technologii. Zmianach rynku.
Dziś wiem, że wiele z tych lekcji można było przejść szybciej, gdyby w jednym miejscu można było spotkać ludzi mających wiedzę z finansów, prawa, inwestycji, zarządzania, technologii i real estate.
Dlatego właśnie zależało mi na MBA Real Estate Management.
Nie jako na „kolejnym kierunku studiów”.
Jako na miejscu, w którym doświadczeni ludzie z branży mogą na chwilę wyjść z codziennej operacyjności i spojrzeć na swoją działalność z poziomu właściciela, menedżera i stratega.
Jeżeli działasz w nieruchomościach, zadaj sobie jedno pytanie
Czy za trzy lata będę prowadził swój biznes w taki sam sposób jak dzisiaj?
Jeżeli odpowiedź brzmi „tak”, warto zastanowić się, czy rynek również pozostanie taki sam.
Ja zakładam, że nie.
Dlatego sam nadal się uczę. I dlatego chcę tworzyć przestrzeń, w której wiedzę mogą rozwijać również inni profesjonaliści z naszego rynku.
MBA Real Estate Management – sprawdź program
Jeżeli prowadzisz firmę, zarządzasz zespołem, inwestujesz w nieruchomości albo odpowiadasz za projekty i aktywa w sektorze real estate, zobacz szczegółowy program MBA w Zarządzaniu Nieruchomościami (MBA Real Estate Management) realizowany na Uniwersytecie WSEI w Lublinie.
Najczęściej zadawane pytania
Czy warto rozpocząć MBA po 40. roku życia?
Wiek sam w sobie nie jest przeszkodą. Przy większym doświadczeniu zawodowym łatwiej odnosić wiedzę z finansów, strategii, zarządzania czy przywództwa do realnych sytuacji biznesowych. Kluczowe jest jednak to, aby program odpowiadał na konkretne potrzeby zawodowe, a nie był wybierany wyłącznie ze względu na dyplom.
Dla kogo jest MBA Real Estate Management?
Program jest skierowany przede wszystkim do osób już działających na rynku nieruchomości: właścicieli biur, menedżerów, inwestorów, deweloperów, zarządców oraz osób odpowiedzialnych za projekty, zespoły i aktywa real estate.
Czy MBA Real Estate Management uczy pośrednictwa od podstaw?
Nie taki jest jego główny cel. To program menedżerski. Łączy kompetencje MBA z wiedzą dotyczącą nieruchomości, inwestycji, finansów, prawa, wyceny, marketingu, negocjacji i technologii.
Ile trwają studia MBA Real Estate Management?
Program jest realizowany przez dwa semestry. Aktualne informacje dotyczące organizacji zajęć, kadry, opłat i rekrutacji znajdują się na stronie kierunku Uniwersytetu WSEI.
Źródła danych
- World Economic Forum, The Future of Jobs Report 2025
- European Commission, Education and Training Monitor 2025 – Poland
- Eurostat, Adult learning – participants
- MBA Real Estate Management – Uniwersytet WSEI w Lublinie (01.10.2026)
Marek Kloc – Nowoczesny Pośrednik
Pośrednik i zarządca nieruchomości. Wykładowca. Pomysłodawca i koordynator kierunku MBA Real Estate Management. Autor książek „Nowoczesny Pośrednik” i „Nowoczesne Biuro Nieruchomości”.
