Mieszkanie sprzedane 20% powyżej oczekiwanej ceny

Często słyszę stwierdzenie, że Pośrednik nieruchomości zarabia łatwe pieniądze, proste i szybkie pieniądze.

Czy faktycznie tak jest? Czy przypadkiem nie jest jest tak, że większość czynności wykonywanych przez Pośrednika jest niewidocznych?

Zapraszam Cię dziś do przeczytania tej historii transakcji, jaką prowadziłem w ostatnim czasie.

Jest sobota, kręcę się po biurze jak to w sobotę. Zadzwonił telefon, Pan w słuchawce zapytał, czy możemy umówić się na spotkanie w sprawie sprzedaży jego mieszkania. Oczywiście powiedziałem tak  i zaprosiłem do biura.

Po kilkunastu minutach do biura weszła para. Oboje na moje oko po 60-tce, co zresztą później potwierdziło się.
Informują mnie, że niedawno dzwonili i chcą sprzedać mieszkanie. To był p. Jan i p. Halina.
Z mojego wywiadu z nimi wynikło, że pan Jan jest współwłaścicielem mieszkania wraz ze swoją siostra Krystyną na podstawie spadkobrania po ich mamie. Przejrzałem dokumenty nieruchomości. Wiedziałem już na czym stoimy od strony prawnej, więc udaliśmy się na obejrzenie przedmiotu sprzedaży.
Mieszkanie znajdowało się w centrum miasta. Położone na 1 pietrze niskiego bloku. Jego powierzchnia to ok. 55 mkw. Składało się z 2 pokoi, kuchni, łazienki, WC. Posiadało przynależny balkon i piwnice. Stan mieszkania oceniliśmy na konieczny do remontu.
Cenę rynkowa oszacowaliśmy na 250 tys.

 

„1 % z transakcji Panu wystarczy… tak powiedział nam nasz prawnik”

 

Po powrocie do biura zaczęliśmy rozmowy o warunkach współpracy, między innymi moim wynagrodzeniu. Powiedziałem o swoich oczekiwaniach i usłyszałem, że 1 % z transakcji Panu wystarczy”. Zapytałem skąd taki pomysł. P. Jan odpowiedział, że rozmawiał ze swoim prawnikiem i tak mu prawnik powiedział. Zagotowałem się w środku, ale przecież nie pierwszy raz słyszałem podobną argumentację klienta, by zapłacić mi jak najmniej za moją pracę. Nie wytrzymałem i powiedziałem, że skoro prawnik tak Państwu doradził, to proszę ode mnie przekazać mu 1 zł za jego poradę.
Ostatecznie podpisałem umowę pośrednictwa z Panem Janem. Cenę ofertową wpisaliśmy w umowie 250 tys. a moje wynagrodzenie ustaliliśmy zadowalające mnie.
Skontaktowałem się z drugim współwłaścicielem – p. Krystyna. Poinformowałem o podpisaniu umowy. Uzyskałem informacje, że zgadza się na współpracę i sprzedaż mieszkania za pośrednictwem mojego biura.
W między czasie okazało się, że właściciele – rodzeństwo nie rozmawiają ze sobą bezpośrednio, bo są na siebie pogniewani, min. spór dotyczy tego mieszkania.
Oboje piszą do siebie pisma za pośrednictwem swoich adwokatów. Jakiekolwiek najprostsze i najdrobniejsze ustalenia odbywają się listownie. To wszystko trwa i trwa. Ciężko załatwić cokolwiek na telefon, bo obie strony konsultują każdą sprawę z prawnikami i przez nich korespondują na dodatek w formie papierowej listami poleconymi.
P. Krystyna za pośrednictwem swojego adwokata napisała. Ze chce otrzymać z mieszkania 150 tys. Czyli cena sprzedaży powinna być na poziomie 300 tys. i na taką kwotę ofertową wyraża zgodę.
Uważałem, że cena jest nierealna do osiągnięcia na lokalnym rynku. Ostatecznie zdecydowałem się na wystawienie mieszkania w takiem cenie i poczekanie przez chwilę na reakcję rynku.
Przygotowałem ofertę sprzedaży. Wysłałem ogłoszenie do akceptacji właścicielom na e-mail.

Pierwsze prezentacje mieszkania

 

Następnego o dnia od wystawienia ogłoszenia odebrałem telefon od pierwszych zainteresowanych. Wieczorem odbyła się prezentacja. Położenie mieszkania, rozkład, powierzchnia były idealne dla oglądający, niestety cena za wysoka. Nie złożyli nawet swojej oferty.
Następnego dnia zadzwonił telefon i padło pytanie. Czy ma Pan do sprzedania jakieś mieszkanie w mieście … Poinformowałem o dostępności „mojej perełki”. Umówiłem się z zainteresowanym za kilkadziesiąt minut pod blokiem, w którym znajdowało się mieszkanie.
Przywitało mnie dwóch Panów. Ojciec z synem.
Weszliśmy do mieszkania. Okazało się, Pan Michał, który do mnie dzwonił szuka mieszkania dla swojego taty, z którym przyszedł.
Po oglądaniu mieszkania i dłuższej rozmowie na jego temat umówiliśmy się za 30 min na telefon i decyzje czy są zainteresowani zakupem, czy złożą ofertę, czy nie.
Zgodnie z obietnicą po 30 minutach p. Michał zadzwonił i powiedział, że chce się spotkać, porozmawiać i złożyć ofertę zakupu.
Na spotkaniu p. Michał zaproponował za mieszkanie 250 tys. Chciał finalizować szybko transakcje, wpłacić tego samego dnia zadatek i przyjechać na podpisanie umowy. Dysponował gotówka, nie potrzebował wspomagać się kredytem. Mieszkał ponad 200 km stąd. Z tylu głowy wiedziałem, że to dobra oferta. Bo to cena o której ja myślałem. Niestety wiedziałem, że może być problem z akceptacją takiej oferty przez p. Krystynę. Ale cóż, musiałem spróbować. Zdecydowałem, że zadzwonię do właścicieli i powiem o ofercie telefonicznie. Nie miałem możliwości zestawienia wideokonferencji, bo rodzeństwo nie rozmawia się ze sobą bezpośrednio.

Negocjacje ceny

Porozmawiałem z jednym, drugim właścicielem po kilkadziesiąt minut. Okazało się, że Pani Krystyna bez względu na cenę sprzedaży oczekuje 150 tys. z tej transakcji. P. Jan powiedział, że jak będzie oferta 280 tys. to przyjmie ofertę i zgodzi się na sprzedaż. P. Michał włączył kalkulator, chwile policzył, kiwając głową z ciężkim sercem Powiedział, że zgadza się na 280 tys. Warunkiem jego jednak była szybka decyzja właścicieli. Wiec mieliśmy sytuacje, gdzie z 280 tys. Pani Krystyna miałaby otrzymać 150 tys, a Pan Jan 130, gdzie są właścicielami po 1/2.
Dodatkowo p. Krystyna będzie w w/w mieszkaniu następnego dnia. Zatem postanowiłem, że spotkam się z nią bezpośrednio, to może uda mi się przekonać ja do przyjęcia oferty 140 tys. P. Michał chciał zostać na noc, poczekać na Panią Krystynę, wręczyć osobiście zadatek.
Niestety pojechał, bo nie wierzył w sukces tej rozmowy. Zostałem sam na polu walki. Spotkanie przebiegło w atmosferze raczej mało przyjemnej, bo skupiało się na opowieściach skąd pomiędzy rodzeństwem doszło do konfliktu i nie zapowiada się na szybkie zażegnanie. Ostatecznie wyszedłem ze spotkania z informacja, że za 2 dni adwokat p. Krystyny otrzyma od niej pełnomocnictwo do wszelkich rozmów o negocjacji dotyczące owego mieszkania. We worek nie udało mi się zastać p. Mecenasa w kancelarii. Dopiero w środę porozmawiałem z nim. Prosił mnie o 2 dni na to, żeby miał czas na rozmowę ze swoją klientka.

Skoro sprzedający nie chcą sprzedać to dlaczego ja mam kupić?

 

W czwartek dostałem odpowiedź, że Pani Krystyna wyraża zgodę na sprzedaż pod warunkiem, że z transakcji otrzyma 150 tys. i przed podpisaniem aktu ona i jej adwokat będą mieli czas zapoznać się z nim.
Pozostało mi tylko ustalić, czy, może jednak p. Jan zgodzi się na otrzymanie mniejszej kwoty. żeby mieć już za sobą tą sytuację. Zadzwoniłem, zacząłem rozmawiać o tym, że aktualna oferta jest wyższa niż oczekiwana, wiec nawet przy nierównym podziale otrzymuje więcej niż od kwoty oczekiwanej. A drugim argumentem jest to, że jeśli dojdzie teraz do sprzedaży to najprawdopodobniej kość niezgody zostanie zakopana.
Niestety p. Jan powiedział, że ze względu na emocjonalne podejście do sprawy swoim pełnomocnikiem w sprawie sprzedaży mieszkania ustanawia swoją żonę i to z nią mam rozmawiać. Zatem zadzwoniłem, porozmawiałem. Poprosiła mnie znów o czas, żeby mogła napisać do p. Krystyny. Czas leci, szanse na sprzedaż temu klientowi są coraz mniejsze. Zainteresowany zakupem w rozmowie ze mną powiedział mi, że „skoro sprzedający nie chcą sprzedać to dlaczego ja mam kupić”. Zależało mu na tym mieszkaniu. Ale nie za wszelka cenę.
Na weekend wyjechałem do miasta oddalonego o 100 km zrealizować sprzedaż innego mieszkania.
Dzwoni p. Michał. Odbieram. Pyta mnie, czy jestem w biurze, bo właśnie jest w mieście i chce jeszcze raz zobaczyć mieszkanie.
Klucze do mieszkania zostały w biurze, drugi komplet ma administrator wspólnoty mieszkaniowej pod która podlega mieszkanie.
Umówiłem panów.

 

W takim razie daję 300 tys.

 

Następnego dnia znów otrzymuje telefon od kupującego z pytaniem, czy coś udało mi się ustalić ze sprzedającymi?
Niestety moja odpowiedz była negatywna.
Wtedy Usłyszałem w słuchawce „W takim razie daję 300 tys. I niech Pan ustala akt notarialny jak najszybciej.”
Zaniemówiłem. Mieszkanie moim zdaniem warte jest 250 tys. Ostatecznie uzyskało 20% wyższa cenę od oczekiwanej. A najlepsze jest to, że licytował sam siebie jeden i ten sam kupujący. Sprawdziła się jedna z zasad rynku, że nieruchomość warta jest tyle ile ktoś za nią zapłaci.
Zacząłem zatem umawianie najszybciej jak się da aktu notarialnego. Jest sobota, godz. po 14:00. Nie dodzwonię się już do żadnego notariusza. Jedyne co na chwilę obecną mogę uczynić to przygotować protokół uzgodnień stron. Zadzwoniłem raz jeszcze do sprzedających i poinformowałem, że najwcześniej koło środy możemy napisać akt przeniesienia własności i poprosiłem, żeby zaplanowali sobie przyjazd. Z mojej strony do tego czasu jest zebranie podpisów na protokole uzgodnień, oraz niezbędnych do przeniesienia własności dokumentów. Wystąpić o nie mogę najwcześniej w poniedziałek, więc zostaje mało czasu. Ale zgodnie z moim mottem „nie ma rzeczy niemożliwych” liczę na to, że się uda. W niedzielę strony transakcji otrzymały na e-mail protokół uzgodnień, został on zaakceptowany. Notariusz otrzymał na e-mail protokół wraz z pozostałymi dokumentami niezbędnymi do transakcji. Pozostało mi pobrać tylko 2 dokumenty: jeden z urzędu i jeden ze wspólnoty mieszkaniowej. Był poniedziałek, już koło 14:00. Notariusz zaczął pisać projekt Aktu notarialnego. Dzwoni do mnie p. Michał z informacją, że może zrobić przelew po podpisaniu aktu notarialnego, ale w rozbiciu na dwie raty. Pierwsza w wysokości 20% tuż po podpisaniu aktu notarialnego i pozostałe 80% do tygodnia po akcie. Wydanie lokalu odbędzie się po zaksięgowaniu całych środków na koncie sprzedających. Musiałem zadzwonić do właścicieli i poinformować ich o tym. Z duszą na ramieniu zadzwoniłem. W miarę bez większych problemów obie strony zgodziły się na warunki. Pozostało nam jeszcze ustalić kto, co z mieszkania zabiera, i co ma się stać z pozostałymi rzeczami.

P. Jan mieszka w Katowicach, siostra, p. Krystyna w Rzeszowie, Kupujący w Warszawie. Mieszkanie oddalone od Rzeszowa ponad 100 km, a od Katowic ponad 350 km, a od Warszawy 270 km.
Wszyscy uczestnicy transakcji mieli dość daleko. Nie było tu miejsca na pomyłki. Musiałem być pewny, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik.


Dokumenty do transakcji

 

Standardową czynnością w mojej praktyce pracy z klientem jest gromadzenie niezbędnych dokumentów do transakcji. Przy tej oprócz dokumentów potwierdzających własność potrzebowałem zaświadczenie o braku osób zameldowanych oraz zaświadczenia od wspólnoty mieszkaniowej o braku zaległości. O ile ze wspólnotą mieszkaniową nie było większego problemu, to już z Urzędem Miasta już był. Wszedłem do odpowiedniego pokoju, grzecznie się przywitałem i powiedziałem, że chcę otrzymać zaświadczenie o braku osób zameldowanych w danym lokalu. Pani zapytała  adres mieszkania. Powiedziałem. Następnie zapytała, czy jestem właścicielem. Odpowiedziałem grzecznie, że nie, jestem Pośrednikiem nieruchomości. Pani powiedziała, że poprosi w takim razie o pełnomocnictwo. Powiedziałem, że dysponuję umową pośrednictwa, wyciągnąłem z koszulki i położyłem na biurku. Poinformowałem, że zgodnie z ustawą o gospodarce nieruchomości art. 181a, umowa pośrednictwa daje mi prawo do pobierania dokumentu o który proszę. Pani odpowiedziała, że nie zna ustawy. powiedziała do mnie „proszę o tą ustawę:. W pierwszej kolejności pomyślałem, że żartuje sobie ze mnie. Mam przyjść do urzędu z ustawą, która ma 162 strony A4?. Poprosiłem Panią, żeby w internecie sprawdziła art. 181 UoGN. Chwilę poszukała i powiedziała, że musi skonsultować tą sprawę z radcą prawnym. Poprosiła mnie o cierpliwość. Przed wyjściem z pokoju skopiowała pierwszą stronę mojej umowy pośrednictwa i wyszła z pokoju. Po chwili wróciła i mówi, że koszt zaświadczenia to 17 zł i poprosiła koleżankę, żeby wypełnił mi druczek wpłaty. Zapytałem, gdzie mogę dokonać wpłaty. Otrzymałem informację, że w banku obok urzędu. W urzędzie nie ma kasy, nie ma terminala. Coż. Zapytałem, czy mogę dokonać przelewu i wysłać na e-mail potwierdzenie wpłaty. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że mogę. Więc w aplikacji bankowej wszedłem w historię przelewów wykonałem przelew na 17 zł i wysłałem e-mailem potwierdzenie. Po chwili otrzymałem zaświadczenie. Mina Pani z bardzo pewnej siebie jak wchodziłem do pokoju przerodziła się w pokorną jak baranek. I nie chodzi o to, że mam w takich sytuacjach satysfakcję, wręcz odwrotnie. Czuję zażenowanie i frustrację, że ciągle dochodzi w urzędach do takich sytuacji.

Miałem w ręku komplet niezbędnych dokumentów do transakcji. Tak mi się przynajmniej wydawało. Zrobiłem zdjęcia dokumentów i wrzuciłem je do „folderu w chmurze” notariuszowi. Ale z racji tego, że o 12:00 miałem w tej samej kancelarii notarialnej akt sprzedaży działki przy okazji zawiozłem oryginały do kancelarii. Daję notariuszowi, a on mi mówi, że pomyślał, że w sumie to warto, żebyśmy mieli na jutrzejszy akt Zaświadczenia o objęciu nieruchomości obszarem rewitalizacji oraz Specjalną Strefą Rewitalizacji. W mieście, w którym położone było to mieszkanie nie ma takiego obszaru, ale Zaświadczenie powinno być. Zatem powiedziałem, że pojadę do Urzędu Miasta i postaram się jakoś to zaświadczenie zdobyć. Wchodzę do właściwego pokoju, widzę dwie osoby, które siedzą za biurkami, głowy spuszczone w dół i nie reagują, że wszedłem. Więc mówię ponownie dzień dobry. Po chwili odzywa się z pod nosa spuszczonego nad biurkiem, jak „mogę pomóc”. Dostaję informację, że dziś w urzędzie nie było Pana odpowiedzialnego. Ale uzyskałem informację, że muszę złożyć wniosek, który za po 24 godzinach, następnie trafi na biurko na sam dół sterty oczekujących na rozpatrzenie wniosków. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdybym nie wiedział, że w mieście. w którym działa się sytuacja takich zaświadczeń i innych z tego działu wydaje się kilka miesięcznie. „Ale cóż. Okazało się, że notariusz jest w stanie napisać Akt bez tego dokumentu.


Nieoczekiwany zwrot akcji

Notariusz zgodnie z ustaleniami wysłał mi projekt aktu notarialnego. Zgodnie z obietnicą wysłałem go na e-mail wszystkim uczestnikom transakcji, by mogli się z nim zapoznać i skonsultować ze swoimi prawnikami. Byłem akurat w kancelarii notarialnej, jak rozdzwoniły się telefony od właścicieli mieszkania. Jedna strona poinformowała, że w związku z tym, że przy podpisaniu akty notarialnego nie otrzymują całej swojej części pieniędzy to proponują podpisanie umowy przedwstępnej, albo chcą wpisać hipotekę umowną do czasu zapłaty całej ceny. Oba rozwiązania oczywiście są możliwe i zgodne z prawem, tylko wiedziałem, że spowodują tylko komplikacje i wygenerują dodatkowe, niepotrzebne koszty wszystkim uczestnikom tej transakcji. Środki miały być w całości wpłacone do tygodnia od podpisania umowy. Wszyscy musieliby spotkać się jeszcze raz. Drugie rozwiązanie, czyli wpisanie hipoteki nie zdążyłoby w tydzień być wpisane do księgi wieczystej, więc Zadzwoniłem do p. Michała. Powiedziałem o warunkach. Okazało się, że zgromadzi całą cenę, ale oczekuje opróżnienia mieszkania i wydania w dniu podpisania aktu. W związku z tym, że każda ze stron była oddalona od mieszkania kilkaset kilometrów, powiedziałem, że spróbuję znaleźć kogoś, kto będzie chciał zabrać te rzeczy. Skontaktowałem się z ośrodkiem MOPS. Pokazałem pracownikom, co jest w mieszkaniu do zabrania. Umówiłem się na wydanie mebli na dzień, w którym miała odbyć się sprzedaż. W dniu w którym miał odbyć się akt notarialny umówiłem się ze sprzedającymi w mieszkaniu, które sprzedawaliśmy. Mieli zabrać ostatnie drobne rzeczy jakie chcieli zachować po swoim rodzicu. Oczywiście musieliśmy tak zrobić, żeby brat z siostrą nie spotkali się w jednym miejscu. Udało się. Została godzina do podpisania aktu, zatem jedziemy do notariusza.

Podsumowując

Uważam, że nie ma łatwych transakcji. W każdej mamy do czynienia z ludźmi. Ci ludzie mają swoje historie, swoje obiekcje i oczekiwania. Za każdym razem jako Pośrednik jestem w nie „wciągany”. Automatycznie zaczynam żyć ich historią. Trudno jest mi się odciąć do samego końca transakcji.

 

Po transakcji otrzymałem takie oto referencje:

Imiona bohaterów historii zostały zmienione.


#sprzedazMieszkania #nowoczesnyPosrednik #nieMaRzeczyNiemozliwych

Czy pośrednik powinien przedstawić pełnomocnictwo od właściciela nieruchomości?

Od dawien toczone są dyskusje o to kiedy Pośrednik powinien płacić 17 zł opłaty skarbowej, a kiedy nie. W tym przypadku chodzi o wniosek o wydanie zaświadczenia o nieobjęciu działki uproszczonym planem urządzenia lasu.

PYTANIE

Czy art. 181a ustawy z 21.08.1997 r. o gospodarce nieruchomościami (Dz. U. z 2020 r. poz. 1990) – dalej u.g.n [Uprawnienie pośrednika w obrocie nieruchomościami do wglądu do rejestrów i ewidencji] odnosi się również do kwestii pobierania przez pośredników zaświadczeń o położeniu nieruchomości w obszarze rewitalizacji i Specjalnej Strefie Rewitalizacji wyznaczonych na podstawie ustawy z 9.10.2015 r. o rewitalizacji (Dz.U. z 2021 r. poz. 485) – dalej u.r.?

Czy pośrednik powinien przedstawić pełnomocnictwo (wraz z dowodem opłaty skarbowej) od właściciela nieruchomości?

ODPOWIEDŹ

W niniejszym przypadku należy uznać, że uprawnienie do uzyskania zaświadczenia odnosi się również do kwestii pobierania przez pośredników zaświadczeń o położeniu nieruchomości w obszarze rewitalizacji i Specjalnej Strefie Rewitalizacji wyznaczonych na podstawie ustawy o rewitalizacji. Organ powinien żądać od pośrednika uiszczenia opłaty skarbowej zgodnie z art. 1 ust. 1 pkt 1 lit. b ustawy z 16.11.2006 r. o opłacie skarbowej (Dz. U. z 2020 r. poz. 1546) – dalej u.o.s. Nie jest tu wymagane przedłożenie przez pośrednika pełnomocnictwa.

Uzasadnienie

Zgodnie z art. 181a u.g.n. pośrednik w obrocie nieruchomościami wykonujący czynności, o których mowa w art. 179b, w związku z zawartą umową pośrednictwa ma prawo wglądu do:
1) ksiąg wieczystych,
2) katastru nieruchomości,
3) ewidencji sieci uzbrojenia terenu,
4) tabel taksacyjnych i map taksacyjnych tworzonych na podstawie art. 169 u.g.n.,
5) planów miejscowych, studiów uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy oraz decyzji o warunkach zabudowy i zagospodarowania terenu,
6) rejestrów cen nieruchomości,
7) rejestrów osób, którym przysługują prawa określone w art. 179b pkt 2 u.g.n. oraz prawa odrębnej własności lokalu,
8) ewidencji ludności w zakresie obowiązku meldunkowego,
9) świadectw charakterystyki energetycznej
– oraz do pobierania z nich niezbędnych odpowiednio odpisów, wypisów i zaświadczeń.

Ww. przepis wskazuje na uprawnienia pośredników nieruchomości do wglądu do odpowiednich dokumentów (ksiąg, wypisów, rejestrów, ewidencji) oraz do pobierania z nich niezbędnych odpisów, wypisów i zaświadczeń. Należy uznać, że uprawnienie do uzyskania zaświadczenia odnosi się również do kwestii pobierania przez pośredników zaświadczeń o położeniu nieruchomości w obszarze rewitalizacji i Specjalnej Strefie Rewitalizacji wyznaczonych na podstawie u.r.

Ww. przepisy stanowią dla pośredników nieruchomości swoistą legitymacją, która zezwala na dostęp do dokumentacji w organach administracji publicznej. Katalog uprawnień zawarty w ww. przepisie nie jest tożsamy ze zwolnieniem z ponoszenia opłat skarbowych przy wykonywaniu przez tę grupę zawodową swojego zawodu (występowanie do stosownych organów o różnego rodzaju zaświadczenia) – por. Opłata skarbowa za złożenie dokumentu stwierdzającego udzielenie pełnomocnictwa lub prokury do wniosku o wydanie zaświadczenia o nieobjęciu działki uproszczonym planem urządzenia lasu, P. Dudziec, 2020-07-15. Tym samym, w okolicznościach niniejszej sprawy, organ powinien żądać od pośrednika uiszczenia opłaty skarbowej zgodnie z art. 1 ust. 1 pkt 1 lit. b u.o.s. za wydanie zaświadczenia na wniosek. Nie jest tu wymagane przedłożenie przez pośrednika pełnomocnictwa.


Źródło: sip.lex.pl

Autor odpowiedzi: Ratajszczak Artur
Odpowiedzi udzielono: 2 czerwca 2021 r., stan prawny dotychczas nie uległ zmianie.


#pelnomocnictwo #posrednik #opataSkarbowa

11 najczęstszych błędów sprzedającego mieszkanie.

11 najczęstszych błędów sprzedającego mieszkanie.

 

“Sprzedający chce sprzedać jak najdrożej, a kupujący chce kupić jak najtaniej”.

 

Jak znaleźć złoty środek? Na co zwrócić uwagę, żeby dać sobie szansę na sprzedaż.

Pierwsze wrażenie robimy tylko raz i na to jest kilka pierwszych sekund. Dlatego istotne jest to, co widzą, słyszą i czują nasi goście zainteresowani naszym mieszkaniem.

Jest niedziela. Małżeństwo Halina i Henryk właśnie zjedli obiad, siedli przed telewizorem, odpoczywają. Nagle pojawia się reklama otodom, gdzie słyszą rady jak wybrać nowe mieszkanie.

Pada pomysł od żony Haliny: Henryk, może sprzedamy nasze mieszkanie i kupimy większe?

Teraz to wymyśliłaś, odparł Henryk i kontynuuje – A stać nas? Wiesz ile warte jest nasze mieszkanie? Ile musimy wziąć kredytu, żeby kupić większe? A co z kredytem, który na nim mamy? Młody rośnie, mieszka z nami w pokoju, przydałby się nam jeszcze jeden pokoik.

Wycena.

Dobra, zaraz się dowiemy. Mąż otwiera komputer, odpala otodom, wpisuje parametry ich mieszkania. Pokazuje się lista mieszkań. Jedne ze zdjęciami, inne bez. Patrzy na ceny i widzi rozbieżność na poziomie 50 tys. Halina, mówi, myślałem, że nasze mieszkanie jest tańsze. Patrzę na zdjęcia i ceny, to nasze jest lepsze i możemy wziąć koło tej górnej granicy.

To może wystawmy jeszcze trochę drożej, może nie trzeba będzie brać kredytu, ale w ogłoszeniu zaznaczymy, że do negocjacji. Wiesz, klienci to lubią.

Dobra, zrobię zdjęcia, wrzucę na OLX i zobaczymy, co się będzie działo, mówi Henryk.

Henryk jeszcze nie wie, że ceny ofertowe to jedno, a transakcyjne to drugie. Na cenę rynkową mieszkania wpływa kilkanaście elementów, nie tylko 4 podstawowe wpisane w wyszukiwarce internetowej. Rozbieżność cen ofertowych od transakcyjnych może być na poziomie nawet kilkunastu procent. 

Zdjęcia.

Henryk obiegł mieszkanie z telefonem w ręku, trzymając go w pionie i pstryknął kilka zdjęć. Jednego pokoju nie sfotografował, bo przebywała w nim teściowa. Akurat był deszczowy dzień, więc światła nie było za wiele. Dodatkowo mieszkanie nie było posprzątane. Zdjęcia wyszły takie sobie. 

W procesie przygotowania mieszkania do sprzedania jednym z najistotniejszych elementów stanowią zdjęcia, które mają być wizytówką i wabikiem do kontaktu z nami jako osobami sprzedającymi. Dlatego warto nieruchomość przygotować do zdjęć poprzez usunięcie zbędnych elementów, tzw. przydaśków, zdjęć rodzinnych.

W dzisiejszych czasach, gdzie statystycznie na jednego człowieka przypada ponad jeden smartfon, wyposażony w aparat fotograficzny jest niedopuszczalne, żeby ogłoszenie mieszkania do sprzedania było bez zdjęć.

Obraz StockSnap z Pixabay

Opis.

Henryk uruchomił na telefonie aplikację OLX. Wybrał “dodaj”, wgrał zdjęcia, wpisał Tytuł, wybrał kategorię Sprzedaż – nieruchomości – mieszkania, zaznaczył “Prywatnie” i nadszedł czas na wpisanie opisu. Chwilę pomyślał i wpisał:

Sprzedam mieszkanie 53 m2 w samym centrum, przy ul. Kościuszki, w klimatycznej kamienicy na ostatnim piętrze, blisko uczelnie. Po remoncie. Nowe meble kuchenne i sprzęty. Zainteresowane osoby zapraszam do kontaktu.

Teraz Henryk musiał wpisać jeszcze cenę. Wpisał kilka tysięcy powyżej najwyższej ceny, jaką znalazł na otodom za mieszkanie o podobnych parametrach do ich mieszkania. 

Zaznaczył opcję “do negocjacji”, opłacił ogłoszenie i poszło w świat. Zrobiło się późno. Małżonkowie poszli spać.

Opis powinien zawierać podstawowe istotne dla zainteresowanego informacje, dzięki którym chętniej podejmie decyzję o wykonaniu telefonu, zaznaczeniu go do obserwowanych w aplikacji, w której przegląda ogłoszenie. Tu decydującą rolę odgrywa cena oraz informacja, czy jest do negocjacji. Jeśli cena jest oderwana od realiów, ogłoszenie nie będzie budziło zainteresowania.

Rozmowa przez telefon z zainteresowanym.

Nastał poniedziałek. Godz. 6:00, Henryk słyszy, że dzwoni telefon. Pomyślał przez sen, że to budzik, ale okazało się, że to pierwszy telefon na ogłoszenie o sprzedaży mieszkania.

Po krótkiej rozmowie okazuje się, że dzwoniący to nie jest bezpośredni zainteresowany tylko pracownik biura nieruchomości. Henryk grzecznie podziękował i powiedział, że chce sam spróbować sprzedać i poprosił o kontakt za tydzień, dwa. W trakcie dnia telefon dzwonił co chwila, za każdym razem dzwonił Agent nieruchomości. Klienta bezpośredniego ani jednego.

Subiektywna ocena stanu mieszkania.

Jeden z Agentów nieruchomości wiedząc, że kamienica, w której znajduje się mieszkanie, jest z lat 70, więc zadał pytanie: A kiedy był remont? Usłyszał, że  “jakieś 10 lat temu były robione gładzie, a malowanie jakieś 2 lata temu. Zapytał dalej: A czy kiedykolwiek była wymieniana instalacja elektryczna? Pada odpowiedź “Nie, bo nigdy nic się nie działo”.

Henryk na koniec dodał, że sąsiad ostatnio sprzedawał takie samo mieszkanie, tylko w gorszym stanie i wziął za nie kilkanaście tys. więcej niż cena ofertowa.

Z mojego doświadczenia wiem, że klienci decydujący się na zakup mieszkania, które często wiąże się ze wzięciem kredytu na całe życie woli zrobić generalny remont, bo wie, że szybko nie będzie raczej ich stać, albo jak urodzi się dziecko, to nie będzie warunków do przeprowadzania remontu. Dlatego fakt gładzi na ścianach, nie jest wartością, za którą chętnie zapłacą.

Minęły dwa tygodnie, przez ten czas zadzwoniło kilkunastu Agentów nieruchomości, kilku klientów, z których żaden nie zdecydował się na oglądanie mieszkania, w godzinach, jakich chciał zaprezentować mieszkanie Henryk, czyli wieczornych, po swojej pracy.

Henryk zdecydował się podpisać umowę z jednym z poleconych Agentów nieruchomości, Tomkiem. Zaprosił Agenta do mieszkania na sobotę na godz. 11:00.

Zwierzęta.

O 10:45 Agent jest już pod kamienicą. Wchodzi na piętro, na którym znajduje się mieszkanie do sprzedania i słyszy szczekanie psa. W myślach już pojawia się “oby to nie w tym mieszkaniu. Ma traumę, bo kiedyś był w dzieciństwie pogryziony przez psa. 

Puka i z zza drzwi słyszy: “schowaj psa do toalety, już jest, oraz “proszę wejść”.

Agent otwiera drzwi, czuje opór, pcha mocniej. Otworzyły się trochę, więc zagląda za nie i widzi tam kilka dziecięcych bucików. 

Z małym trudem udało mu się wejść. Ciągle słyszy szczekanie psa, nieufnie rozgląda się, czy przypadkiem nie wybiegnie z któregoś pomieszczenia. Gospodarz, widząc zmieszanie Agenta Tomka, mówi: “Spokojnie pies zamknięty jest. On tylko tak szczeka”.

Obraz Wolfgang Eckert z Pixabay

Zapachy.

Agent Tomek wszedł na 4 piętro. Chciał wciągnąć odrobinę powietrza, i nagle uderzyło go kilka połączonych ze sobą zapachów sierści psa, tytoniu i gotowanego obiadu. Dopiero jestem  w przedpokoju, a już nie chce mi się iść dalej, pomyślał. Ale umysł podpowiada, żeby trzeba to wytrzymać i z kultury na szybko zajrzeć do pozostałych pomieszczeń.

Domownicy.

Rusza dalej, z jednego z pokoi dochodzi jakiś stukot i po chwili płacz dziecka. Przewróciło się i nabiło guza. Już mu przyszło do głowy pytanie, ale szczekający pies, płacz dziecka i Halina biegająca w panice, przykładająca zimny nóż do główki dziecka zdecydowały, że uznał, że jednak to nie jest dobry dla nas moment na oglądanie tego mieszkania. 

Pies, który szczeka, jest dość dużym utrudnieniem przy oglądaniu mieszkania. Warto pomyśleć o tym, żeby na czas prezentacji pies był na spacerze. To samo można zrobić z dziećmi. Jeśli wiemy, że zainteresowani mają oglądać mieszkanie, warto by jeden z rodziców na wyszedł z nimi na plac zabaw lub można umawiać prezentacje w czasie kiedy dzieci są w szkole. 

Standard, jaki prezentujemy.

“Może być biednie, ale musi być czysto”.

Jeszcze tylko jedno zerknięcie przez próg do kuchni, a tam właśnie kończy się gotować obiad, wszędzie pełno stojących naczyń, garnków. 

Pomyślał, że do toalety nie zajrzy, bo szczeka w nim pies, ale do łazienki warto zajrzeć, bo ona generuje duże koszty przy remoncie. Otwiera drzwi do łazienki, a tam widok suszącej się bielizny. 

Powoli wycofują się, zobaczył jeszcze drzwi do jednego pokoju. Pyta, czy może tam zajrzeć. Pada odpowiedź, że “tak, ale tam śpi teściowa”. Mimo wszystko Henryk otwiera drzwi, a tam szaro od papierosów.  

Nie chodzi o to, żeby do sprzedaży robić generalny remont. Ale zadbajmy o podstawową estetykę. Wywietrzenie pomieszczeń, szczególnie jeśli w domu są palacze. 

A przy okazji przypomniało mi się jak mówiła moja mama “Może być biednie, ale musi być czysto”.

Obraz myimmo z Pixabay

Brak wiedzy o stanie prawnym.

Ostatecznie Agent Tomek zaprosił Henryka wraz z żoną do swojego biura na podpisanie umowy pośrednictwa. Dwa dni małżonkowie i Agent Tomek spotkali się w jego biurze.

Sprzedający przynieśli dokumenty, o które poprosił Agent nieruchomości. Z ich analizy wynikało, że mieszkanie nie ma powierzchni 53 mkw, jak napisał w ogłoszeniu Henryk tylko 50 mkw, a 3 mkw to przynależna piwnica. Dodatkowo okazało się, że mieszkanie to nie odrębna własność, udział w nieruchomości odpowiadający 53 mkw kamienicy.

Ostatecznie podpisali umowę pośrednictwa.

Jeśli Agent nieruchomości jest solidny i doświadczony to analizę stanu prawnego i dokumentów nieruchomości zawsze zweryfikuje, zanim podejmie decyzję o współpracy, wyceni swoją usługę, podpisze umowę pośrednictwa.

Próby ominięcia Pośrednika.

Agent Tomek umówił się z Haliną i Henrykiem na sesję zdjęciową. Poprosił ich o odpowiednie przygotowanie mieszkania do sesji. Przygotował swój opis ich mieszkania i wystawił na ogólnopolskich portalach, powiesił baner z ogłoszeniem na ich balkonie, rozesłał ofertę do swoich klientów oraz innych Agentów nieruchomości w mieście.

Sąsiedzi z kamienicy obok zobaczyli baner na balkonie, więc już następnego dnia po jego powieszeniu zapukali do drzwi Haliny i Henryka. Powiedzieli, że są zainteresowani zakupem, ale oczekują rabatu w wysokości wynagrodzenia, jakie pobierze Agent Tomek, bo transakcję mogą przeprowadzić sami.

Jak na początku mówiliśmy, kupujący chce zawsze kupić jak najtaniej, więc wszędzie, gdzie może szuka oszczędności. Jednym z takich kosztów jest Agent nieruchomości. Szczególnie jak ktoś ma za sobą jedną transakcję, to uważa, że już wszystko wie i Agent nieruchomości jest mu niepotrzebny. Klienci kupujący nie znają zapisów, jakie są w umowie pomiędzy sprzedającymi, a Agentem. Tego typu zachowanie może nie tylko skutkować zapłaceniem wynagrodzenia, ale również kary umownej. 

Obraz Dan Evans z Pixabay

Sprzedaż na tzw. gębę.

Ostatecznie Halina, Henryk zgodzili się na propozycję sąsiadów. Nie podpisali żadnego dokumentu między sobą potwierdzającego chęć zakupu i warunkach, na jakich sprzedaż miałaby się odbyć. Ustalili, że dają sobie 2 tygodnie na organizację finansowania.

Henryk zadowolony zadzwonił do Agenta Tomka i oznajmił, że sam sprzedał mieszkanie.

Agent pogratulował, ale zapytał o to, jak to się stało, skąd dowiedzieli się kupujący o mieszkaniu i na czym polega sprzedaż. Henryk powiedział o ustaleniach.
Agent Tomek po uważnym wysłuchaniu poinformował Henryka, że chęć zakupu i deklaracja bez pokrycia na piśmie nie znaczy za wiele.  

Minęło 2 tygodnie. Sąsiedzi nie odezwali się, nie pojawili. Henryk zaczął się niepokoić. Zdecydował się zadzwonić do nich. Okazało się, że jak sąsiedzi udali się do banku, wskazali ogłoszenie Agenta Tomka, to pracownik banku doczytał się, że formą własności są udziały. bank nie jest zainteresowany kredytowaniem ich przynajmniej kredytem hipotecznym.   

Agent Tomek za 2 dni przyprowadził klientów zainteresowanych zakupem mieszkania. Dysponowali gotówką, więc transakcja została zrealizowana sprawnie i bez niespodzianek. Po 2 miesiącach od transakcji Halina i Henryk cieszyli się swoim nowym mieszkaniem. Co prawda nie udało im się sprzedać mieszkania za cenę, jaką wymyślili na samym początku, ale przy pomocy kredytu udało im się kupić większe mieszkanie.

O tym jak może skończyć się zakup nieruchomości z pominięciem Pośrednika, możesz przeczytać w tym artykule:

Podsumowując.

Pamiętam, jak pomyślałem kiedyś, że robienie zdjęć to tylko włączenie aparatu, wciśnięcie przycisku i aparat zrobi za mnie wszystko sam. 

Często działania spontaniczne i pozornie proste w rzeczywistości okazują się bardziej skomplikowane, niż nam się wydaje. Jak to mówią “diabeł tkwi w szczegółach”. Transakcja sprzedaży nieruchomości, w tym wypadku mieszkania to proces składający się z wielu elementów, które w odpowiedni sposób, w odpowiednim czasie złożone do siebie dają efekt końcowy. Żeby to się stało, potrzebny jest do tego człowiek z doświadczeniem, który potrafi pokierować czynnościami w odpowiedni sposób, przewidzieć zagrożenia i uchroni przez niepotrzebnymi kosztami.


#nowoczesnyposrednik #marekkloc #agentnieruchomosci #sprzedazmieszkania #bledyprzysprzedazy #otodom #olx

Jak popełnić wszystkie możliwe błędy przy zakupie nieruchomości.

Jak popełnić wszystkie możliwe błędy przy zakupie nieruchomości.

“Gdybyśmy wiedzieli, jak to wszystko się skończy, to zapłacilibyśmy Ci i o nic się nie martwili”.

Przyszedł weekend. W końcu dzień wolny od pracy. Zadzwonił telefon, ale tym razem to nie klient, tylko znajomy. Oznajmił, że są w Polsce na kilka dni i chcą wpaść wieczorem. Super pomyślałem i powiedziałem “Zapraszam”. Bardzo ucieszyłem się, że będą, bo dawno nie widzieliśmy się z racji tego, że na co dzień mieszkają w Londynie.

W trakcie naszych rozmów jakimś przypadkiem wyszło, że jednym z powodów, dla których przyjechali to zakup wymarzonego domu nad jeziorem. Nie byłbym sobą, gdybym nie  zapytał co to za dom, czy sprawdzili wszystko, zanim zdecydowali się na podpisanie umowy przedwstępnej na dodatek cywilnej. Usłyszałem: “tak, byliśmy, oglądaliśmy, Pani jest sąsiadką znajomych, wszystko jest ok.”

Zapytałem zatem jakie dokumenty widzieli, czy byli z nimi u notariusza i dlaczego nie chcą pisać tak ważnej umowy notarialnie.

Usłyszałem, że Pani jest pełnomocnikiem swojego brata, ma na to dokument. Ma dokumenty własności, cena jest ustalona, oboje współwłaściciele są co do niej zgodni, więc wszystko jest ok.

Temat zostawiliśmy i przeszliśmy do rozmów na temat grilla, przy którym siedzieliśmy 😀.

Jedzenie zdjęcie utworzone przez master1305 – pl.freepik.com

Moi znajomi płacili gotówką, zależało im na szybkiej transakcji. Najprostszy możliwy scenariusz mógł wyglądać w ten sposób: strony ustalają warunki cenowe, termin wydania nieruchomości na dzień podpisania umowy sprzedaży, środki przelewane są na konto sprzedającej w tym samym dniu.

Ale nie zawsze jest tak łatwo i tak było w tym przypadku, pomimo tego, że tak się zapowiadało na początku.

Działka ma założone 3 księgi wieczyste, gdzie powinna mieć jedną.

Warunki transakcji w tym cena były ustalone słownie. Do notariusza trafiły dokumenty niezbędne do aktu notarialnego. Notariusz po analizie zauważył, że coś się nie zgadza z księgą wieczystą jednej z działki składającej się na nieruchomość, o której mowa. Okazało się, że działka ma swoją historię związaną z przenoszeniem jej własności pomiędzy rodzicami sprzedającej, a Państwem Polskim. Na skutek tych działań działka ma założone 3 księgi wieczyste, gdzie powinna mieć jedną. 

W warunkach zakupu sprzedająca zastrzegła sobie prawo mieszkania w tym domu przez okres 3 miesięcy od czasu podpisania umowy sprzedaży. I ok, ale warunkiem moich znajomych było to, że na dzień aktu notarialnego przedstawi zaświadczenie o braku osób zameldowanych. Tu pojawił się spór, bo Pani sprzedająca była w trakcie kupowania mieszkania na drugim końcu Polski i chciała dopiero po zakupie nowego tam zameldować się. Więc nie wiadomo kiedy to nastąpi. Po kilku rozmowach udało się wyegzekwować wymeldowanie się. 

Kolejna kwestia sporna pojawiła się tuż przed podpisaniem aktu notarialnego, mianowicie cena sprzedaży. Sprzedająca oznajmiła, że w cenie ustalonej jest jedna z działek, na której stoi dom, ale drugą stanowiącą podwórko to już obiecała sprzedać sąsiadowi. To oznaczało, by, że moi znajomi kupiliby działkę z kilku metrowym marginesem wokół domu. A nie na tym przecież im zależało. 

Ostatecznie dogadali się i kupowali obie działki, dopłacając ponad ustaloną wcześniej cenę.

Umowa notarialna podpisana, uśmiechy na twarzach. Kupujący zadowoleni, bo kupili wymarzony dom. Sprzedająca zadowolona, bo niebawem będzie mogla rozpocząć początek nowego życia w nowym miejscu.

A miało być tak pięknie… 

Mija 3 miesiące. Nastał dzień przekazania nieruchomości. Okazuje się, że sprzedająca demontuje piec centralnego ogrzewania z kotłowni. Brak porozumienia doprowadza do wezwania policji. Piecyk ostatecznie został z info, że sprzedająca uważa, że ma prawo zabrać, ale już nie będzie robić problemów i “niech straci”.

Dom i budynek gospodarczy miał być opróżniony na konkretny dzień i godzinę. Data wydania przypadała na czas kiedy była pandemia i był obowiązek chodzenia w maseczkach.

Okazało się, że właściciele kilka godzin musieli jeszcze czekać w samochodzie, żeby odebrać dom. Ale trudno. Teraz już mogą cieszyć się swoim domem.

Po kilku dniach doszło do konfliktu z sąsiadem, bo stwierdził, że wystająca rynna dachowa narusza przestrzeń jego działki. Dopiero teraz postanowili powołać geodetę do wytyczenia granic działki. Okazało się, że na obdzwonionych kilkunastu nikt nie chce się podjąć, bo w gminie nie ma odpowiednich dokumentów, żeby móc precyzyjnie i w prosty sposób ustalić granice działek. Jak to powiedział jeden geodeta “są one umowne”.

www.stockvault.net

Podsumowując.

Do tych sytuacji można było nie dopuścić, wystarczyło w odpowiednim momencie zweryfikować dokumenty, zadać właściwe pytania, podpisać właściwy dokument porządkujący ustalenia lub zatrudnić do poprowadzenia transakcji Pośrednika nieruchomości, który zająłby się tym wszystkim. Może nie spotkał się w życiu z każdą sytuacją, jaka może się wydarzyć podczas transakcji. Ale potrafi wskazać wrażliwe miejsca, z wyprzedzeniem zweryfikować najważniejsze elementy tej układanki, by w efekcie zaoszczędzić nerwy i pieniądze klientów. I jasne jest, że Pośrednik pobierze za to wynagrodzenie. Moi znajomi powiedzieli jednym zdaniem po tej całej sytuacji: “Gdybyśmy wiedzieli, jak to wszystko się skończy, to zapłacilibyśmy Ci i o nic się nie martwili”.


#nowoczesnyposrednik #marekkloc #agentnieruchomosci #posredniknieruchomosci #transakja #zakupdomu

Spotbrowser – Pośrednicy o wirtualnych spacerach.

Spotbrowser zaprosił do wypowiedzi pięciu fantastycznych, doświadczonych Agentów nieruchomości.

Pośrednicy odpowiedzieli na 3 pytania:

  1. Co o wirtualnych spacerach myślą Twoi klienci? Jaki masz feedback?
  2. Dla jakich nieruchomości wykonujesz spacery?
  3. Co myślisz o sposobach ekspozycji wirtualnych spacerów na Portalach, FB lub własnej stronie. Czy klienci mają problem, żeby je znaleźć?

Przeczytaj odpowiedzi.

Wirtualne spacery, a pozyskiwanie umów na wyłączność.

Zapraszam do przeczytania artykułu, który napisał Mirosław Chudy.

Dotyczy on pracy na umowach na wyłączność i wykorzystania wirtualnego spaceru jako narzędzia dającego klientowi coś więcej niż zwykłe zdjęcia.

Wirtualne spacery, a umowy na wyłączność.

Cześć,
Dla zdecydowanej większości Pośredników wirtualne spacery kojarzą się jedynie obsługą klienta kupującego.
Zastanówmy się, czy wirtualny spacer może pomóc w pozyskiwaniu i obsłudze klientów sprzedających, na zasadach umowy na wyłączność ?

Nie będąc agentem nieruchomości, mało wiarygodnie brzmiałoby, gdybym starał się Was przekonać do tego.

Na całe szczęście sporo rozmawiamy z naszymi klientami, dlatego postaram się podzielić ich spostrzeżeniami i sposobami pracy 🙂

Czytaj więcej

Continue reading

Tarcza antykryzysowa 4.0 przyjęta przez Sejm. Jakie zmiany wprowadza?

Tarcza antykryzysowa 4.0 wprowadza m.in. dopłaty do oprocentowania kredytów dla firm, które znalazły się w trudnej sytuacji przez koronawirusa. Chodzi o pożyczki udzielane przez banki na zapewnienie płynności finansowej przedsiębiorcom. Zgodnie z ustawą umowy kredytu z dopłatą będą mogły być zawierane do 31 grudnia br.

Czytaj więcej

Gratka.pl Jak zmieni się zawód pośrednika nieruchomości po pandemii?

Pośrednicy nieruchomości w Polsce szybko dostosowali się do nowych warunków pracy w trakcie pandemii koronawirusa. Można powiedzieć, że w zawód pośrednika nieruchomości, jak w DNA wpisane są spotkania z klientami. Po wprowadzeniu w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego, zabrakło tego głównego elementu pracy. Jak biura nieruchomości radziły sobie z tą sytuacją i jaką perspektywę widzą w przyszłości? Serwis Gratka.pl zapytał o opinię samych pośredników.

Symen24.pl – O sposobach zdobywania ofert w agencji nieruchomości

Tomasz Lebiedź i Marek Kloc – o tym, jak pozyskiwać oferty na starcie pracy pośrednika (telemarketing) i o trwałym i żmudnym budowaniu własnej marki i rozpoznawalności.

00:00 Wstęp

00:37 O dwóch skrajnie różnych sposobach pracy.

02:23 O błędach w telemarketingu.

09:38 O budowaniu marki.

15:28 O błędach w wyznaczaniu celu pracy agenta.

Więcej na https://symen24.pl/